środa, 13 sierpnia 2014

Legomania i queerowy statek piracki:D

Ostatnio przeczytałam w Wysokich Obcasach wywiad z socjolog rodziny, Anną Gizą - Poleszczuk na temat macierzyństwa i dzieciństwa dzisiaj.

Pojawia się w nim kilka trafnych spostrzeżeń na temat zmian w rodzinie na przeciągu ostatnich 20-30 lat.
A także wspomnienie dotyczące klocków lego. Niegdyś otrzymywane w paczkach przez dzieci, kupowane za ciężkie pieniądze  w Pewexach były szanowane, wychuchane. Każdy malutki komplecik był traktowany z pietyzmem, każdy kwiatuszek czy klocuszek odkładany na miejsce.
I faktycznie - u mnie w domu było podobnie a radość z naszych mini zasobów klockowych wielka.

mała dygresja:)

Swoją drogę to fajne uczucie, kiedy na studiach czytasz czyjeś teksty akademickie na kserówkach, kojarzysz anonimowego naukowca  z nazwiska - a po latach poznajesz jego twarz, wątki z jego biografii. I fajnie jest odkrywać konkretne ślady socjologicznej interpretacji i komentarza w mediach.:)

koniec dygresji:)

Nina do tej pory nie miała klocków lego ani legopodobnych.
Nie przejawiała zainteresowania większymi klockami  i nie podsuwaliśmy jej ich zbyt często.

Jakże się myliliśmy!
Na koniec roku w przedszkolu usłyszeliśmy, że bardzo często bawi się nimi.
I przekonaliśmy się o tym w czasie wakacji.

Bo Ninka wreszcie dorosła do klocków.

Babcia na Mazurach podsunęła Nince zachomikowane w szafie misiowe zielone pudełko mojej siostry.
Pudełko z klockami Lego.. Sprzed około 20-23 lat...
Pudełko małe - bo takie to były czasy, jakie opisuje Anna Giza-Poleszczuk - gdzie Lego było bardzo drogie, zdobyczne i traktowane z szacunkiem. Każdy kwiatuszek i każdy klocuszek był szanowany.
Zawierało bodajże 3 nieduże kompleciki klocków, z których tworzyłyśmy z P. dziesiątki wariantów.







I nagle pewnego dnia okazało się, że nasze dziecko gdzieś zniknęło.
Zaszyło się w pokoju u babci i po cichutku konstruowało z tej niedużej ilości elementów przez dłuuuuugi czas rozmaite budowle.

Bardzo podobają mi się jej pomysły.

interpretacja opisu Niny: Oto "więzienie dla łotra", wyposażone w lustro i kwiaty. Znalazł się w więzieniu bo chciał ukraść kwiaty, ale bardzo mu się jego cela podoba, bo jest nimi udekorowana  i piękna. W więzieniu odwiedza go koleżanka i przynosi mu kotlety (koło na pierwszym planie to wypaśny burger, mam nadzieję, że vege:P).


A to: przytulny statek piracki wyposażony w lodziarnię i oczywiście także udekorowany lustrem i kwiatami:) (wyrwał mi się komentarz: statek typu queer:)))



Przy tej okazji - kilka bardzo fajnych dziewczyńskich reklam prasowych Lego:






Jakiś czas temu pisałam już o klockach Lego, zapraszam do zajrzenia.

Okazuje się, że Lego niedawno wypuściło kolejną serię feministyczną dla dziewczynek. Pomysł "Research insitute" zgłoszony przez Ellen Kojiman poparli internauci i na rynek trafiły figurki pań paleontolog, astronom i chemiczki.

CIEKAWOSTKA: W 2011 r. tylko 9% klientek Lego stanowiły dziewczynki, dziś to 28%. Pytanie ile to ma związku ze zmianami społecznymi, a ile ze ściśle dziewczyńskimi zestawami, kupowanymi w prezencie.

Być może właśnie otwiera się przed nami w naszej rodzinie nowy etap - etap z Lego, wyszukiwaniem zestawów na Allegro, pogubionymi klockami i wspólnym budowaniem.

A może nie? Ale i tak fajnie jest obserwować teraz to Ninkowe skupienie i radość tworzenia.

1 komentarz:

  1. lego są super, dopóki się nie stanie na jakiś klocek w nocy goła stopą ;)

    OdpowiedzUsuń