wtorek, 19 sierpnia 2014

Okruszki poezji z tortu życia

Robin Williams nie żyje.
Ten który mnie chwytał za gardło za czasów durnych i chmurnych rolą Stowarzyszeniu Umarłych Poetów. Rolą, dzięki której poezja swego czasu była modna.
Kapitanie, mój kapitanie...
Dzięki.



Bohater Williamsa zachęcał do patrzenia na sprawy z innej perspektywy.

Staram się znaleźć w codzienności poetyckie okruszki  - momenty małych radości, dobrych smaków, zaskakujących widoków,  śmiechu.

To działa idealnie pionizująco na moją melancholijną naturę.

Tęcza wśród deszczu.
Robienie przetworów z Niną
Jej szalony rysunek.
Pyszne śniadanie z ostatnich owoców lata.
Jazzowa piosenka przewodnia przy pracy.
Przeczytany fragment książki.
Wyłuskane 40 minut na seans serialu z panem mężem.
Łapię to.

A ostatnio uwieczniam - na Instagramie.


Trzeba oddychać. Nie bać się. Uśmiechnąć.
 
zgłębij marzenia
bo slogan cię pożre inaczej
(drzewa są własnymi korzeniami
a wiatr jest wiatrem)
sercu zaufaj
gdy morza ogień ogarnie
(i żyj miłością
choć gwiazdy pędzą wspak)
czcij przeszłość
lecz przyszłość z radością przyjmij
(do tańca z własną śmiercią pójdź
na waszym weselu)
nie przejmuj się światem
jego łotrami i bohaterami
(bo bóg kocha dziewczyny
i ziemię i dzień jutrzejszy)

e.e cummings

post signature

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz