Wyczytałam parę dni temu w sieci, że mają zmienić się przepisy dotyczące nadawania imion nowonarodzonym dzieciom. Możliwe będzie nadawanie imion zdrobniałych czy nie wskazujących na płeć.
Obecnie Rada Języka Polskiego stoi na straży czystości języka, czy też ironizując - broni społeczeństwo przed pojawieniem się wymyślnych i obcojęzycznych imion. Co ciekawe - uzasadnia na piśmie w sposób bardzo precyzyjny swoje opinie. Można je przeczytać na stronie internetowej Rady.
Czytając czasem propozycje imion stworzone przez rodziców trzeba przyznać, że mają fantazję, a Rada - czasem zachowuje zimną krew. Czasem bywa elegancko złośliwa i nielitościwa w swoich opiniach
Przykład jednej z opinii dot. imienia Loki:
"Nie mogę, niestety, spełnić Pańskiej prośby. Nie sposób bowiem wydać pozytywnej opinii o imieniu Loki, które po pierwsze kojarzy się przede wszystkim z lokami, a nie z imieniem męskim, po drugie nie wskazuje jednoznacznie na płeć dziecka, a do tego po trzecie wedle mitologii staronordyckiej jest imieniem podstępnego boga zniszczenia, śmierci i oszustwa."
A tu przykład odrzucenia imienia Rilla
"(...) domyślam się, że pomysł nazwania córeczki Rillą narodził się w Pani świadomości pod wpływem lektury powieści Lucy M. Montgomery „Rilla ze Złotego Brzegu”. Tytułowa bohaterka tej powieści – Bertha Marilla Blythe była siódmym dzieckiem Ani z Zielonego Wzgórza. Wszystkie dzieci powieściowej Ani nosiły oprócz prawdziwych imion chrzestnych imiona w jakiś sposób zdrobniałe, Joyce był Joyem, James Mathew – Jemem, bliźniaczki Anne i Diana nazywane były w domu Nan i Di, a Bertha Marilla – Rillą. Zwracam też uwagę na to, że według zasad angielskiej pisowni podwojona spółgłoska oznacza krótkość poprzedzającej samogłoski, a więc zapis Marilla należy czytać /marila/.
A gdyby rodzina Ani z Zielonego Wzgórza była rodziną polską mieszkającą w Polsce, na małą Bertę Marylę wołałoby się raczej Marylko niż Ryla. Krótko mówiąc: jak się Pani podoba „Rilla ze Złotego Brzegu”, radzę nazwać córeczkę Marylą."
Odmówiono też jak pamiętam kiedyś m.in. nadania imienia Tupac, sugerując, że to imię indiańskiego wodza - nie odnotowawszy, że z pewnością chodziło rodzicom - miłośnikom rapu o Tupaca Shakura...
Ona te imiona teraz będą prawdopodobnie zarejestrowane. Loki jest dla mnie rzeczywiście "przegięciem". Ale Rilla - dlaczego nie?
Przy okazji moich rozważań o imionach natknęłam się na artykuł o panu Bartku monitorującym imiona nadawanym dzieciom co zapisuje na swojej prostej acz ciekawej - bo mówiącej o społecznych gustach stronie www .
Nie są to imiona oficjalnie zgłoszone, jedynie przypisane do zdjęć w stołecznej Wyborczej. Zatem można sądzić, że niektóre z nich mogą być efektem szoku rodzicielskiego albo poczucia humoru rodziców i niekoniecznie musimy traktować je poważnie.
Najciekawsze są bowiem wyjątki z końcówki listy - znajdziemy tam dziewczynki opisane jako Mrówka, Niunia, Maksymilianna, Tradycja czy Sindi czy chłopców - Żyrafa, Tito, Myszona Belzebuba.
Pytanie jednak jak realnie fantazja rodzicielska może zawieść po rozluźnieniu restrykcji związanych z nadawaniem imion?
Zwłaszcza że moda powoduje od paru lat masowy napływ Kubusiów, Julii, Amelek i Jasiów, co widoczne bylo na dniach otwartych w przedszolu. W tej masie popularnych (i de facto mi się podobających imion) moją uwagę przykuła szafka specyficznie nazywającej się dziewczyki - bodajże Roksany Kaczor.
I tutaj wkradają się dwa wątki
Jeden to wątek stygmatyzowania przez imiona. Wyniki badań psycholog Krystyny Doroszewicz z Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej i Ewy Stanisławiak z Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Warszawie pokazują, jak imiona wpływają na nasz wizerunek
Nie da się ukryć - Nikola i Dżastin kojarzą się z "elegancją disco polo".
Mi także.
Kiedy zobaczyłam w szatni etykietkę na szafce Roksany Kaczor od razu przed oczami roztoczyła mi się specyficzna wizja jej rodziny.
Tak działa wyobraźnia czy doświadczenie potoczne.
Dlatego zastanawia mnie, co będzie po uwolnieniu sfery nadawania imion od wielu restrykcji.
Na pewno pokaże ona w znacznym stopniu nasze przemiany społeczne, trendy, mody i gusta. A nawet kierunki emigracyjne i globalizacyjne - pojawi się więcej imion zagranicznych związanych z pochodzeniem czy krajem zamieszkania rodziców albo krajem inspiracji tuystycznych czy kulturowych.
Innym wątkiem jest pojawienie się szerszej dyskusji o kontroli nadawania imion jako kontroli nad obywatelami.
Dlaczego państwo ma ingerować w tę strefę?
Dlaczego ma zabraniać rodzicom nadania dziewczynce imienia Jabłko, jeśli dla nich nazwa ta jest magiczna i ważna (Apple - tak nosi na przykład na imię córka G. Paltrow) czy Niebieski/Smutny Bluszcz (takie imię - Blue Ivy nosi córka B.Knowles)?
Czy to sam rodzic powinien wyznaczać granice tolerancji czy śmieszności? A może powinien być przy tym instruowany na temat psychologicznych czy społecznych konsekwencji nadania dziwnego imienia?
I gdzie tkwi norma?
I jak ocenić słuszność i urodę imienia? Dlaczego można w Polsce nazwać dziecko Andżeliką i Kewinem, a nie można Rillą?
Mi przychodzi do głowy jedno - władza świadoma konsekwencji nadania zbyt oryginalnych imion powinna poluzować i uwspółczesnić ramy, ale pewne ryzy utrzymać.
Niemniej skoro wyznacza normy - niech hołoduje zasadzie równości.
Bo aktualnie wobec tych norm zwykli obywatele są równi, a celebryci równiejsi. Wystarczy przywołać imiona dzieci K. Figury czy M.Wiśniewskiego....
To parę takich myśli, jakie mi przyszły do głowy
Co myślicie?

W imieniu Rady Języka Polskiego - "mnie także", "przypomina mi". "MNIE się podoba, podoba MI się". Proszę, "mi także" kłuje boleśniej, niż Dżesika z Brajanem razem wzięci. Pozdrawiam, Marta
OdpowiedzUsuńDzięki za czujność i lekcję.
OdpowiedzUsuńNadal jednak obstaję przy swoim - Dżesika i Brajan mają prawno mnie razić i kojarzyć się z discopolowa estetyką bardziej, niż niepoprawne uzycie formy mi i mnie.
Rozumiem jednak, że to moje błędy rażą Ciebie bardziej.
Zajrzałam tutaj http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=5375 i http://filolozka.brood.pl/podoba-mi-sie-mnie-sie-podoba/ i zapoznałam się. Nauczę się tego:)
Na marginesie - po tonie posta wnioskuję, że uwaga była kąśliwa i generalnie szkoda, że nie poruszasz interesującego mnie tematu.
Podoba mi się imię Rilla :) Sama nadałam dziecku imię tradycyjne, po naszych pradziadkach JAN. Dla drugiego szukamy w takich samych kryteriach, ma być krótko, bez szaleństw czy naleciałości, hehe
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że powinna być jakaś kontrola nad fantazją rodziców...Biedne są potem Te dzieci, ale cóż...
Ciekawy wpis :) imię jest bardzo ważne. Wybierając imię dla syna, kierowałam się przede wszystkim co dane imię oznacza, z jakimi osobowościami mi się kojarzy. I tak nadaliśmy imię Kacper, bo każdy Kacper to przebojowy, energiczny chłopak, z tym błyskiem w oku, ale jednocześnie romantyk ;) w przedszkolu Kacperka również są dzieci z niespotykanymi imionami i tak na przykład jest Justin, Fatima. Mnie ;) również się nie podobają imiona typu Justin czy Enrique, rażą, odpychają, kojarzą się z patologią społeczną. Chociaż Justin z Kacperka grupy jest naprawdę super chłopakiem, rodzinę ma normalną, więc niekiedy są wyjątki :)
OdpowiedzUsuńVolaantis (Gosia)
Ja akurat jestem w kwestii imion tradycjonalistką. Co widać po Pietruszce i Zochaczu ;).
OdpowiedzUsuńJa się z tego rozluźnienia cieszę. Wprawdzie moje córki mając tatę obcokrajowca miały dużo łatwiej, bo urzędnicy przyjmują, że dane imię może być częścią dziedzictwa/historii kraju czy rodziny tego rodzica i nie mieliśmy problemów z nadaniem nietypowych imion. Ale już w przychodni/żłobku/na placu zabaw jest inaczej.
OdpowiedzUsuńDopiero po pewnym czasie zorientowałam się, że starsza jest zapisana w przychodni jako: Mija. Jedna ze żłobkowych cioć wciąż czasem woła ją wymawiając jej imię fonetycznie po polsku - i potwierdzając obawę rady, że imię jest zbliżone do odgłosu wydawanego przez kota co może być powodem wyśmiewania dziecka.
Nie chce mi się tłumaczyć wszystkim, że Mia jest kompromisem pomiędzy Méadbhb a Małgorzatą. Żeby obie rodziny miały łatwość wymówienia i napisania imienia wnuczki.
I choć czasem się cieszę, że nie będzie trzecią Lenką czy kolejną Julką(jakkolwiek oba imiona mi się podobają), to tęsknię do większej różnorodności w tej naszej Polsce. Nawet jeśli zacznie się od powierzchniowej różnorodności dziecięcych imion.Dorota
Wszystko ok. Tylko na przyszłość. Jeśli jako dorosła osoba Róża Burak złoży wniosek o zmianę imienia, niech ponosi tego konsekwencje poprzez opłacenie kosztów ww operacji. A fantazja rodziców nie ma granic. Pomysł aby córce nadać imię Pipka lub Cipka a a synowi Fiutek czy Fajfuś nie jest wymysłem.
OdpowiedzUsuńMnie się wydaje, że zabronione powinno być nadawanie imion pochodzących od przedmiotów (Antena na przykład odpada), obraźliwych oraz bóstw. Cała reszta niech sobie będzie. Masz racę, dlaczego nie może być Rilla, skoro może być Brajan?
OdpowiedzUsuńMoja młodsza siostra Zosia, jak chodziła do przedszkola miała koleżankę Virginię, na którą rodzice wołali VIVA, będąc wtedy nastolatką miałam ubaw i komentowałam, że dobrze, ze nie "Emtiwi" :P
OdpowiedzUsuńKiedy starsza siostra była w ciąży i miała urodzić synka, stoczyłam z nią i jej mężem bój o imię. Przegrałam. Mają syna Denisa, od Rodmana. A tak chciałam być ciocią Adasia... No i jestem, m-c temu szwagierka urodziła, a ja nie maczałam paluchów w wyborze imienia.
Jak ja byłam w ciąży, chciałam dać synkowi na imię Gniewko, czym wywołałam burzę w pracy na temat wyboru imion. Swoją drogą, mam kolegę o tym pięknym - nadal tak uważam - imieniu, którego w tamtym czasie zapytałam o opinię, i nigdy nie doświadczył nieprzyjemnych sytuacji w życiu związanych z imieniem. Ostatecznie nie mam synka, mam córkę, ma piękne ponadczasowe imię, i wcale nie związane z imieniem członka ulubionego zespołu, jak sądzą nie którzy ;) Marta lubi swoje imię, a co ciekawe nie lubi bajki "Marta mówi", może dlatego, że okoliczni emeryci ponadawali swoim psom imiona takie jak Teodor, Kasia, itp.
I jeszcze tylko jedna anegdotka odnośnie imion... jak się urodziłam, mój dziadek nie mógł zapamiętać mojego imienia i pytał rodziców " jak jej daliście na imię? jaka mara? nocna mara?" :D Moja mama zainspirowała się powieścią Lilian Seymur-Tułasiewicz "Dag córka Kasi". Pierwszy raz ją czytałam jak miałam około 11 lat. Nie będę się rozpisywać o czym jest, ale przytoczę cytat zakreślony ołówkiem w dzieciństwie: "A cóż dopiero, jak w księdze niebieskiej zostanie zapisane takie imię jak Dagmara!Najgłupszy nawet anioł zaraz się zorientuje i nie zechce takiego dziecka strzec tak, jak strzeże dzieci ludzi bogobojnych." Pozdrawiam ;)
Celebryci nie są ponad prawem - maż Kasi Figury i Michał Wiśniewski mają obce obywatelstwo - dlatego mogą nadawać imiona, które należą do dziedzictwa innej kultury.
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem, nie powinno mocno się zmieniać istniejących zasad. Bo przecież jak się komuś marzy imię nie osadzone w polskiej tradycji, to może je nadać przecież (musi mieć tylko polską pisownię).
A dopuszczenie do nadawania imion wymyślonych, pochodzących od nazw pospolitych lub zdrobnień to kiepski pomysł. Mogli by zmienić jedynie to, że kobiece imię nie musi kończyć się na a (rozróżnianie płci).