niedziela, 17 marca 2013

Nowe zmartwienia. Jąkanie...

Kiedy zabraliśmy Ninkę ze żłobka nadszedł czas względnego spokoju o jej zdrowie.
A teraz znów pojawił się kolejny problem, dosłownie w ten weekend.

Problem, który nas oboje mocno zestresował.

Ninka zaczęła się jąkać.:(

Pierwsze oznaki pojawiły się parę tygodni temu - kiedy chciała powiedzieć bardzo dużo w krótkim czasie i zdarzało jej się "zakręcić".

A w ten weekend nagle doznaliśmy niemałego szoku.
Ninka z dość dużą częstotliwością powtarza sylaby.
Na przykład:

To je je je je je je jest...
Wyspa ła ła ła ła łam się.
Ma ma ma ma ma musia.

Co ważne - wykrzykuje te sylaby bardzo głośno. To nie jest ciche jąkanie, tylko krzyk: JE JE JE JE JE JEST!!!

Tym bardziej to chyba stresujące, gdy pojawia się nagle czy w środku zdania.

Czasem towarzyszą temu wyraźne emocje: widać, że bardzo chce dokończyć wyraz, powiedzieć więcej i energia w niej wrze. (widzę jak się napina cała, widać spięcie ciałka i buzi).

Od razu rozpoczęłam szperanie w sieci i znalazłam informacje o jąkaniu fizjologicznym w tym wieku - związanym z szybkim rozwojem intelektualnym, za którym nie nadąża aparat mowy. I zapoznałam się z określeniem jąkanie kloniczne, które pasuje do tej sytuacji.
Ale informacje te wskazują też na to, że w przypadku takiego jąkania zdarzają się powiedzmy po dwa powtórzenia sylab - u niej jest ich więcej. Podobnie w jąkaniu fizjologicznym dzieci nie zwracają specjalnie uwagi na to co się dzieje - ona czasem mam wrażenie, że wie - w takim sensie, że bardzo chce głośno i szybko coś powiedzieć.

Znalazłam też informacje o wpływie emocji, lęków na pojawienie jąkania.
Faktycznie Ni ma teraz co przeżywać - przed świętami zmieniamy mieszkanie, jesteśmy na etapie pakowania i przenoszenia dobytku na raty do nowej "hacjendy", w czym Ni nam towarzyszy ( i przeżywa).

Oczywiście trzymam się wskazówek - nie poprawiać, nie dawać znać, że coś się dzieje, nie stresować.
Ale to bardzo trudne, kiedy takie zaburzenie pojawia się nagle i z takim nasileniem...

Tym bardziej, że jakiś tydzień temu Ni zaliczyła upadek z kanapy na głowę podczas swoich skoków. Z niedużej wysokości, ale od razu sobie robię wyrzuty - zawsze biegłam z takimi problemami do lekarza a teraz nie.  

Jutro wizyta u pediatry i poszukiwanie logopedy.
Choć wszędzie piszą, że może to przejść samo - nie chcę liczyć na to, tylko dowiedzieć się czy i jak jej pomóc.
I nam.

Czy ktoś z Was może coś podpowiedzieć, albo ma na koncie takie doświadczenia?

P.S UPDATE

Dzięki informacji i namiarom od naszej "czytaczki" Kasi K. jesteśmy już zapisani na czwartek do fajnej pani logopedy. Kasiu - bardzo dziękujemy!
Dziękujemy też Ani H. za rekomendację i Wam wszystkim, którzy zadeklarowaliście pomoc w poszukaniu specjalisty!

10 komentarzy:

  1. Kochana, wejść do Fiony - http://wylegarnia.blox.pl/html
    Fiona przeżywa dokładnie to samo. Może warto do niej napisać.

    OdpowiedzUsuń
  2. moja córka, starsza od Ninki dokładnie o rok właśnie powoli przestaje się jąkać, chociaż jeszcze jej się czasem zdarza; kiedy zaczęła ja panikowałam, natomiast mój mąż - lekarz - zasięgnął porady u swoich kolegów i uznał sprawę za zamkniętą - dać jej spokój i przeczekać - absolutnie nie poganiać, nie poprawiać itd., ale to już sama wiesz. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Wam, dziękuję za link do Fiony, odezwałam się u niej na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój synek - prawie rówieśnik Twojej córki, około dwóch tygodni temu robił dokładnie to samo. Obecnie zdarza mu się sporadycznie i jest to prawie niezauważalne. Konsultowałam się z logopedą ze Swarzędza i ona mnie uspokoiła, że w tym wieku, to normalne i przejściowe. Zdarza się dzieciom które szybko zaczęły mówić i operują dużą ilością słów. Też się stresowałam, ale przeczekałam i aktualnie problemu prawie nie ma.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. A niania sprawdzona? Nie stresuje dziecka?

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję! Ninka faktycznie dość dużo i ładnie mówi, zaczęła też ostatnio składać bardziej złożone i "eleganckie" wypowiedzi: "Czy możesz mi przynieść ciepłe mleczko mamusiu, proszę".
    Być może jest to powiązane.

    OdpowiedzUsuń
  7. gdyby był potrzebny logopeda, to moja koleżanka z pracy ma sprawdzonego, z fajnym podejściem do dzieci, mogę zapytać o namiary. ale mam nadzieję, że to tylko etap przejściowy w rozwoju, szybko minie i nie będziecie potrzebowali aż takiego wsparcia.

    Łucja też ma takie zawiechy jak mówi dłuższe zdanie, ale ona potrafi zrobić przerwę na myślenie na dobrą minutę i dopiero kończyć zdanie. i też po niej widać, jak trybi:D

    dużo się dzieje u was, to dobrze, że Nina wam towarzyszy w przeprowadzce, na pewno będzie jej łatwiej. jak my się przeprowadzaliśmy rok temu, to też oswajaliśmy Łucję z nowym miejscem, uczestniczyła w całej przygodzie i bardzo dobrze się zaaklimatyzowała w nowym miejscu. a w jej przypadku to nie jest takie oczywiste;-)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki Wam dziewczyny! Już jesteśmy dzięki naszej czytelniczce Kasi zapisani na czwartek do logopedy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mrozu, niestety u nas najpierw było "zakręcenie" o jakim mówisz, a potem już jąkanie - przeciąganie, dukanie, wysiłek fizyczny i emocjonalny przy mówieniu. Pierwsze było normalne, drugie już nie wygląda beztrosko:(

    OdpowiedzUsuń
  10. u nas jąkanie też się pojawiło - na ok. 2 miesiące. Strasznie się tym stresowałam, ale samoistnie minęło. Może po żłobku ma jakieś niemiłe wspomnienia? Nie lubi tam chodzić? Zwykle jest to reakcja na sytuację stresowa... myślę, że to nie jest kwestia przeprowadzki... dużo spokoju! Minie jej! :) pewnie nawet bez interwencji logopedy :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń