Rzutem na taśmę udało mi się dostać z Ninką na bezpłatne sobotnie i niedzielne warsztaty dla dzieci organizowane przez Fundację Mały Dom Kultury na ul. Zamkowej.
Organizowane są przez kulturoznawców i tym razem toczyły się wokół zakamarkowych książek: o Pomelo oraz książki pt. "Kret sam na scenie", poruszającej temat dziecięcej tremy.
Pomelo już kiedyś czytałam Ni, ale chyba była jeszcze za malutka. A dziś, po przetrawieniu książek w domu, zadaje czasem zaskakujące pytania.
Czyli wszystko tam sobie kiełkuje w malutkiej główce i pączkuje myślami:)
Zajęcia MDK odbywają się w prostym wnętrzu w starej kamienicy przy samym Starym Rynku, a do sali wchodzi się pięknie odrestaurowaną klatką schodową.
Przed zajęciami dzieci mogły siedząc na miękkich poduchach rysować na wielkiej płachcie kredkami olejnymi. Następnego dnia od razu zakupiłam takie Ni zachwycona barwnym motylem, jakiego stworzyła.
Prawdę mówiąc miałam sama ochotę narysować na tej płachcie gigantyczną super-dzielną księżniczkę - wojowniczkę:))
Być może to nadużycie, ale wydaje mi się, że na takie zajęcia chodzą ludzie ze specyficznym podejściem do życia i rodzicielstwa. Widać to w relacji dzieci i rodziców, w sposobie zwracania się do nich, w ogólnym klimacie.
To jest klimat w jakim chcę przebywać i udzielać go Nince - uważności, wrażliwości na słowo pisane, luzu i miejsca na spontaniczność dzieci i ich emocje. Nawet na płacz frustracji, wycofanie i nieśmiałość. Nie ma pressingu i ścigania się, tylko naturalne bycie ze sobą.
Na zajęciach angażowane były nie tylko dzieci, ale i rodzice.
Słuchaliśmy czytanej książki, tworzyliśmy różnymi technikami gigantyczny plakat oraz kostiumy dla dzieci. Dzieci wystąpiły w mini pokazie tych kostiumów oraz mini koncercie.
A na koniec zostaliśmy tak po prostu, zwyczajnie poczęstowani pysznym ryżem z jabłkami.
Ninka wyszła zachwycona, choć na początku była onieśmielona.
Orzekła, że Pomelo to jej ukochana książka (malutki wpływ na to może mieć różowy kolor bohatera:)).
Od razu wypożyczyłyśmy tomik w bibliotece i Ni rozpływała się nad filozoficznymi pytaniami uroczego słonia.
Czy to klimat wakacji, czy to urok miejsca, czy specyfika zajęć - a może wszystko na raz?
Oj ciężko mi będzie teraz wrócić po miesięcznej nieobecności pełnej książek, przyrody, powolności do pracy...

.jpg)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz