Warsztaty prowadziło sympatyczne rodzeństwo - Diana i Rafał, tata Leny i Kuby - dzieci z bardzo znanego bloga słynącego ze ślicznych zdjęć i stylizacji (choć ja nie przepadam za blogami prezentującymi ubranka dzieci, ale nie da się nie docenić jakości tego bloga). Diana i prowadzą własną firmę fotograficzną dr5000 i pozazdrościć im można podróży, doświadczeń, luzu i dystansu. I oczywiście zdjęć. Zobaczcie koniecznie klimatyczne zimowe makro
Obecny był także pan Przemek z Olympusa, który odpowiadał za wszystkie kwestie techniczne i był bardzo pomocny:)
Warsztaty przybrały luźną formę a ja byłam pod wielkim wrażeniem organizacji imprezy.
Wiecie, że moje malkontenctwo z mnie promieniuje, ale nie dziś:)
Marka i organizatorzy spisali się na medal. Przez cały dzień dzieci miały zapewnione animacje oraz kolorowy poczęstunek. Mogły też własnoręcznie przygotować własne lizaki:)
A my nie tylko cieszyłyśmy się chwilą spokoju ale i dobrą kawą i pysznymi ciastami (obłędny sernik z wiśniami;)). I oczywiście słuchałyśmy prezentacji i Diany i Rafała.
Co najważniejsze marka zadbała o dostęp do sprzętu - każda z nas dostała do łapki wybrany aparat oraz kartę pamięci, którą mogłyśmy zachować na własność. Podczas testowania sprzętu mogłyśmy swobodnie zadawać pytania, wymieniać obiektywy. Naprawdę chapeau bas dla organizatorów i prowadzących, oraz bardzo fajnych pań z Cafe Bonbon.
Jeśli chodzi o sam sprzęt, przyznam, że wcześniej nie miałam do czynienia z Olympusem ani nie byłam do niego przekonana specjalnie - standardowo fotografujący dzielą się na Nikoniarzy i Canoników:P
Tymczasem dostałam w ręce najnowocześniejszy aparat OMD E-M10 - body z obiektywem stałoogniskowym wartym ok. 4 tys złotych, który nie jest lustrzanką, ale ma tyle zalet, że gdybym teraz kupowała aparat na swoje potrzeby i miała gotówkę do zainwestowania, na pewno bym się zdecydowała na Olympusa - naprawdę zakochałam się w tym sprzęcie przy testach.
Jestem laikiem, który trochę majstruje i kombinuje robiąc zdjęcia i na potrzeby takiej osoby zdecydowanie jest to aż nadto:)
Dlaczego?
- jest mały i poręczny, pozwala na dyskretne fotografowanie i nie zajmuje całej torby. Idealny sprzęt dla rodziców i podróżujących, zwłaszcza tam, gdzie trzeba uważać na aparat i wielka lufa z pewnością by tylko zaszkodziła
- miałam do dyspozycji bardzo jasny obiektyw o bardzo szerokiej skali ISO - bez problemów robił zdjęcia w ciemnych zakątkach sali zabaw bez lampy (widać to na focie Niny, jest bardzo zaszumiona, bo zrobiłam zdjęcie na najwyższym ISO)
- ma dotykowy wyświetlacz LCD- dotykając go palcem w wybranym punkcie od razu robimy zdjęcie z focusem na dowolnym miejscu - idealne do fotografowania uciekających dzieci
- ma bardzo dużo gotowych opcji dla szybkich a pięknych zdjęć na blogi, kolaży, gotowych efektów - zapewniam, że absolutnie nie są kiczowate
- jakość zdjęć jest naprawdę świetna a i radość fotografowania duża, obsługa jest przyjazna
- możliwe jest fotografowanie w trybach tak jak w lustrzance (manual, tryb przesłony, czasu itd)
- body może się komunikować przez wifi i można zarządzać aparatem ze smartfona
- można fotografować z wykorzystaniem zewnętrznych lamp błyskowych
- posiada funkcję kamery cyfrowej
- zobaczcie zresztą przykładowe zdjęcia wykonane Olympusem właśnie.
- aha, możliwe jest kupno tańszej wersji Olympusa i to z dwoma obiektywami za 1800 zł
Słowem, jeśli chcesz robić łatwo, przyjemnie dobrej jakości zdjęcia i dysponować dużymi możliwościami przy zachowaniu funkcjonalności lustrzanki, gorąco polecam wypróbowanie Olympusa.
Jeśli nie fotografujesz profesjonalnie a potrzebujesz super zabawy, wygodnego sprzętu na każdą okazję - to moim skromnym zdaniem świetny wybór.
I nie, nikt mi nie płaci za recenzję:)
Choć nie miałabym nic przeciwko przygarnięciu tego aparatu i zdradzeniu mojego Nikona:))))

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz