środa, 16 kwietnia 2014

Ateiści ze święconką czyli wielkanocne wyzwania rodzica

(Nie byłabym sobą nie dodając troszkę pieprzu do lukru w tym poście, więc: enjoy the someecards!)

Zdaję sobie sprawę, że co niektórzy mogą się obruszyć.
Poza tym jestem ciekawa Waszej opinii i tego, jak obchodzicie z dziećmi Wielkanoc

W ramach atrakcji związanych z nadchodzącymi świętami wielkanocnymi my - rodzice niewierzący, ale pielęgnujący tradycję rodzinnego świętowania, zamierzamy zabrać nasze dziecko do kościoła.

Nota bene pójdziemy jednego z piękniejszych w Poznaniu, starego i wspaniale położonego kościoła św. Wojciecha, w którym brali ślub kilka lat temu nasi przyjaciele i nas zauroczył. Który to leży obok cmentarza zasłużonych Wielkopolan i Cytadeli. A w którego kryptach spoczywają ciała postaci historycznych - Józefa Wybickiego, Jana Henryka Dąbrowskiego, Ignacego Prądzyńskiego, Feliksa Nowowiejskiego, Karola Marcinkowskiego, Pawła Edmunda Strzeleckiego... (oczywiście mi się włącza zaraz myślenie pt. oczywiście nie ma tam żadnej wybitnej Polki...).U wejścia do krypty widnieje wzruszający mnie cytat z J. H. Dąbrowskiego: ""OJCZYZNĘ KOCHAMY NIE DLATEGO ŻE JEST WIELKA, ALE DLATEGO, ŻE NASZA."

A po co idziemy?

Oczywiście ze święconką.

Aby pokazać dziecku polski folklor.





Wyobrażam sobie, że dla Ni wszystkie te rytuały mogą być niezwykłą atrakcją - malowanie pisanek, pakowanie święconki, wspólna wyprawa z rodzicami, zgromadzenie ludzi, zapach starych murów.

A do tego jakieś magiczne tajemne czary-mary w niezwykłym miejscu, ksiądz jak wróżka machający kropidłem w miejscu, w którym Ni nigdy nie bywa...
Była w kościele będąc malutka i na pewno tego nie pamięta - teraz na pewno staniemy przed wyzwaniem tłumaczenia, co to za tajemnicze miejsce.

Traktuję naszą wyprawę nie tylko jako atrakcję ale i edukacyjnie.

Dziecię powinno wiedzieć, jak tradycyjnie obchodzona jest Wielkanoc, dlaczego ludzie się tak zachowują, spotykają, ucztują.

Nieco trudniej  z tłumaczeniem znaczenia religijnego świąt. Na razie na pewno wystarczy wytłumaczenie, że Wielkanoc to święto,  wielkie przeżycie i symbol dla  pewnych ludzi, dla osób wierzących. I że w różnych krajach i obrządkach obchodzi się to święto inaczej.
Tu otwiera się zresztą pole do tłumaczeń wierzeń - nie tylko chrześcijańskich. Ale wszystko po troszku i z umiarem adekwatnym do zdolności pojmowania małej dziecięcej główki.

A poza tym - cieszy mnie myśl o malowaniu pisanek, ubieraniu stołu, pichceniu z Niną.
Magia świątecznego rytuału rzuca urok i na niewierzących...

Tym bardziej, kiedy w rodzinie jest dziecko, z którym wszystko nabiera sensu i barw na nowo. Wszystko, co cieszy dziecko, ma znów znaczenie i dla mnie. I pisanki, i pieczenie i ozdabianie mazurka i dzielenie się jajkiem i pakowanie prezentów od zajączka do buta i śmigus-dyngus... A jeszcze dorzucę do tego  szukanie czekoladowych jajeczek, zabawy w turlanie i stukanie jajek.

Zresztą a' propos frajdy z dziećmi wczoraj mieliśmy świąteczne warsztaty w przedszkolu, wypełnione pracami ręcznymi i Ninka zrobiła ze mną m.in. "kurę księżniczkę" obsypaną brokatem, co mnie rozbroiło i rozczuliło...


Pamiętam, że w moim, także niewierzącym, domu mama zawsze dbała o takie atrakcje i pewnie dlatego dzisiaj tak przywiązuję wagę do tych rodzinnych tradycji.


(w przerwie czas na mały żarcik dla dorosłych...)

A Wam z tej okazji życzę wspaniałej pogody, rodzinnych i przyjacielskich spotkań, pysznego i zdrowego ucztowania oraz chwili  odpoczynku z bliskimi od codziennych obowiązków!





20 komentarzy:

  1. Nie umiem pojąć, po co osoby niewierzące obchodzą religijne święta. I nie dlatego, że uzurpuję prawo do ich obchodzenia jedynie osobom wierzącym, ale w święta się świętuje tak? Ale co ateiści świętują? Malowanie jajek, wolne od pracy, czy polewanie się wodą w Śmingus Dyngus? No bo przecież nie tradycję Wielkanocy, bo to dla nich weekend jak wiele innych.

    A później widzę zdanie: "Traktuję naszą wyprawę nie tylko jako atrakcję ale i edukacyjnie." i zaczynam "rozumieć"- dla czystej atrakcji ich obchodzenia. Wg słownika języka polskiego "atrakcja" jest urozmaiceniem, rozrywką, niespodzianką (ale też czymś, co pociąga niezwykłością; czymś szczególnie interesującego) więc chcecie mieć zabawę i rozrywkę z czegoś dość poważnego i wzniosłego dla pewnych osób.

    Więc powyższy post traktuję jako słowa wegetarianina "nie jem mięsa, ale jutro zjem żeby zobaczyć jak smakuje". Nie jesteś(cie) konsekwentni. Znaczy jesteś(cie), jeśli chodzi o zabawki kupowane Ni.

    inexile_

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli chcesz jej wytłumaczyć, to sięgnij głębiej i pokaż, czym przywłaszczona obecnie Wielkanoc jest - święto odrodzenia życia, święto wiosny, święto godów. :) Wcale nie trzeba być katolikiem, żeby świętować :) Malowanie jajek, jedzenie wiosennych potraw - wszystko to obchodzimy w naszej od zawsze ateistycznej rodzinie z czystym sumieniem. świętujemy nadejście wiosny po prostu :) Wesołego Święta Wiosny!

    OdpowiedzUsuń
  3. W zeszłym roku wybrałyśmy się poświęcić "koszyczek", ponieważ nie wiedziałam o której są święcenia, (z uwagi na to, że nie chodzimy do kościoła) a z pobudek podobnych Twoim, przesiedziałam z młodą w kościele 30 minut, szeptem omawiając to i owo... od tamtej pory, przechodząc, czy przejeżdżając obok tego kościoła jest okrzyk "mamo! to nasz kościół!" :D Marta jest nie chrzczona z czym babcie chyba już się pogodziły.. a ostatnio będąc u babci spytała co to pokazując obrazek na ścianie- "Matka Boska z dzieciątkiem Jezus" padło z ust Babci... dziecię odskoczyło jak poparzone, myśli chyba, że to straszne słowo, którego czasem mama używa jak np. coś upadnie (no cóż, przekleństwo na K zostało zastąpione "matkoboska"- przynajmniej nie powtarza przekleństw, a wie że tak nie wolno mówić). Ostatnio wywiązała się sympatyczna rozmowa na przystanku ze starszą panią jak się okazało Ukrainką. Zakończona została mniej więcej tak: "a łona chrzona?" "nie" "nie?? ojojojoj.. nie nada nie nada, a pani do kosciola chodzi?" "nie, nie chodzę" "ojojojoj...... " koniec rozmowy.... :) Wesołych Świąt ! (toż to słowiańskie święto Jarego)
    pozdrawiam- dagh

    OdpowiedzUsuń
  4. @Hultajko - Ni jedzie jutro do lasu z przedszkolem szukać wiosny, więc jak najbardziej;0

    @Inexile - wiedziałam, że zaraz ktoś będzie miał lekkiszczękościsk ... Strasznie to irytujące - proszę, żyj i daj żyć innym... Po chrześcijańsku... To, że miło spędzam czas w Wielkanoc NIE OZNACZA, że nabijam się z Twojej wiary... A tak rozumiem Twój komentarz "ięc chcecie mieć zabawę i rozrywkę z czegoś dość poważnego i wzniosłego dla pewnych osób." . Już zaraz widzę syndrom oblężonej twierdzy. Biedni uciśnieni katolicy. SORRY Tak, zamierzam przeżyć miło ten czas - świętować to co jest rodzinne i sympatyczne - pisanki, wolne, jedzenie, zabawy, spotkania z rodziną a przy okazji edukować Ni o tym, jak chrześcijanie obchodzą święta. Zrozum proszę, że obchodzenie Wielkanocy w wielu domach ma podobny przebieg, odarty z religijnego wymiaru. Podobnie obchodzę Boże Narodzenie. Nie martw się,nie obchodzę dla funu typowo religijnych świąt pozbawionych w naszej kulturze wymiaru tradycji rodzinnej. Nie robię cyrku w Boże Ciało czy inne Środy Popielcowe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu się mylisz droga Autorko.
      Bo nie nabijasz się z mojej wiary. I nie czuję się "biednym uciśnionym katolikiem", bo nim nie jestem. Zdziwiona, że może na Twój wpis obruszyć się ktoś spoza wiary katolickiej? Nie wiem, może przyjęłaś, że komentatorzy będą w jednej z dwóch grup: katolików albo niewierzących. A tu pojawia się ktoś inny, kto się z Tobię nie zgadza. Zonk! I wiem dobrze, jak wygląda "Wielkanoc w wielu domach". Ich po prostu nie ma, bo wychodzi się z założenia, że skoro to święta religijne (w końcu sedno istoty jest stricte teologiczne) to nie ma czego świętować. Bo spotkać z rodziną i celebrować wspólne chwile można zawsze, nie tylko gdy ktoś przeżywa swoje religijne święto.

      I to mi się też w tym wpisie nie spodobało- bo uznajesz, że albo ktoś obchodzi, bo wierzy albo obchodzi, bo ma "wymiar tradycji rodzinnej". Mogę mieć chyba swoje zdanie? Czy może ominęła mnie klauzula, że komentarze mogą być jedynie przychylne Autorce?

      inexile_

      Usuń
    2. Mnie zirytowała sugestia, że mogę sobie stroić żarty. Być może źle Cię zrozumiałam
      Jeśli o chodzi o publikację jedynie przychylnych autorce - gdyby tak było, komentarze podlegałyby moderacji i nie pojawiałyby się głosy krytyczne
      Bardzo doceniam, że masz inne zdanie. Poza tym zakładam, że nie jesteś mi jako osobie nieprzychylna - masz tylko inne zdanie... Może błędnie?
      Oczywiście, że zdaję sobie sprawę, że Wielkanoc można obchodzić różnorako, można jej nie obchodzić, to raczej oczywiste. Nie da się jednak ukryć, że Twój wpis odebrałam jako post osoby, dla której święta mają duchowy wymiar i irytuje ją jakiekolwiek celebrowanie tego święta przez niewierzących. Być może także błędnie.
      Wydaje mi się, że gdzieś się Tobie zagubił sens mojego posta - a jest taki, że cieszą mnie święta z moim dzieckiem i pokazywanie mu polskiej tradycji a także folkloru, który jest barwny i atrakcyjny dla dziecka. I kiedy pojawia się dziecko, wszystkie te rytuały mają wielkie znaczenie, ponieważ sprawiają radość dzieciom a przez to dorosłym.I właśnie po to obchodzę święta w takim a nie innym wymiarze i formie. To jest odpowiedź na Twoje pytanie "Nie umiem pojąć, po co osoby niewierzące obchodzą religijne święta". Ja obchodzę właśnie po to. Dla bliskości z dzieckiem, dla radości i frajdy, dla edukacji, Chyba, że nie szukałaś odpowiedzi lub nie potrafiłaś jej znaleźć.

      Usuń
  5. Po to właśnie kościół jest otwarty dla każdego, aby ateista mógł do niego przyjsc. Dlatego ja nie mam nic przeciwko. Ale widać Asia ze bylas przygotowana na atak. W mojej ocenie nie nastąpił-w poście powyżej nie było odniesień do Ciebie. Ale w Twojej odpowiedzi widać nastawienie na walkę. To ciekawe z socjologicznego punktu widzenia. Czyżby ateiści czuli sie ofiarami nietolerancji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem nastawiona na walkę, po prostu spodziewam się, że wśród niektórych mogą takie zachowania czy przekonania budzić niechęć.I chcę przekonać,że moje podejście absolutnie nie ma nic wspólnego z lekkomyślnością.

      Usuń
  6. Moze źle sie wyrazilam - pewne odniesienia byly. Aczkolwiek dla mnie nie byl to atak frontalny. "Nie jesteście konsekwentni" kontra "żyj i daj żyć innym" a przede wszystkim Twoje "wiedziałam".

    OdpowiedzUsuń
  7. Napisałam na górze posta: "Zdaję sobie sprawę, że co niektórzy mogą się obruszyć"
    Dlatego w komentarzu napisałam: "wiedziałam"
    Nie czuję się źle, nie czuję się atakowana i nie mam ze sobą czy innymi w tej materii problemu.
    Spodziewałam się jednak , że niektórzy sobie nie radzą z tematem świąt w świeckim domu.
    Komentarz i zarzut: "więc chcecie mieć zabawę i rozrywkę z czegoś dość poważnego i wzniosłego dla pewnych osób "
    jest zwyczajnie nietrafiony i obnaża totalnie niezrozumienie moich intencji, a wręcz je wypacza.

    OdpowiedzUsuń
  8. P.S Pisanie o tym,że mam zamiar sobie robić rozrywkę z tego co dla innych jest ważne, brzmi jakbym chciała bawić się w przybijanie kurczaków do krzyża, picie ich krwi i plecenie sobie korony cierniowej ze szczypiorku...
    A tu chodzi o ciepło, uśmiech, pisanki, pieczenie i pielęgnowanie ludowych, rodzinnych tradycji.
    Więc strasznie mnie ta wypowiedź zirytowała.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzień dobry.
    Przyszłam zajrzeć do Ciebie po analizie statystyk na Macierzyństwie bez lukru i od razu trafiłam na taki fajny wpis. To się wypowiem, bo kto mnie powstrzyma! ;)

    Nie dalej jak wczoraj rozmawiałam z przyjaciółką, w której domu w święta gości pewien Japończyk - zafascynowany Polską i wszelkimi przejawami jej kultury. Będąc u nich poprzednio, w Boże Narodzenie, zapytał czy może pójść z dziećmi do kościoła. Czy mu wolno, bo jest buddystą. Niebywale się ucieszył, usłyszawszy, że jak najbardziej. Poszedł i wrócił rozanielony. WSZYSTKO mu się podobało (co zresztą dość charakterystyczne dla przegrzecznych i ułożonych Japończyków). On widział jedynie obrzędowość, polską kulturę, w której w magiczny sposób przeplatają się wierzenia rdzennych mieszkańców naszej ziemi z katolickimi. Nie miał i nie ma tego nawisu, dostrzeganego przez część z nas na co dzień. Konglomeratu piękna i błota, w które to piękno się czasem zamienia.
    Widział odświętnie ubranych ludzi, podniosłą atmosferę, zachwycał się śpiewami (te mnie akurat wydają się żałosne, a jemu przeciwnie), cieszył, że do kościoła wpuszczono "innowiercę" - z czego pewnie wyciągnął błędny wniosek, że Polacy są tolerancyjni.
    Nie jest wierzący w rozumieniu katolika. Ale przecież z niczego się nie naśmiewał ani nikogo nie poniżał swoją wizytą.

    Jak pisze Mariusz Szczygieł: nam, Polakom, niezbędnie potrzeba więcej poczucia humoru, a mniej poczucia honoru.

    Tom się nagadała. Zwłaszcza jak na pierwszą wizytę ;)
    Radosnych świąt Ci życzę. Pogody, spokoju, radości i mnóstwa dziecięcej ciekawości w poznawaniu świata - bo dzieci innego nie uważają za gorsze. Ot, po prostu za inne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi bardzo miło, że tu wpadłaś. Zapraszam na dłużej:)
      I Tobie również życzę wszystkiego co najlepsze na Święta i nie tylko;)

      Usuń
  10. myślę, że święta mają tak wiele wymiarów, że niekoniecznie trzeba korzystać ze wszystkich, żeby je ciekawie przeżyć.
    btw jest takie podejście badawcze bodajże w antropologii kulturowej, polegające na badaniu rzeczywistości dookoła siebie z pozycji obcego - tak mi się skojarzyło z tym, co piszesz;)
    ja uważam, że to bardzo fajnie, że dbacie o to, żeby Nina poznała folklor, pokazujecie jej też tę stronę świąt. sama zrobiłabym to samo będąc np. w Japonii podczas jakiegoś buddyjskiego święta, czy gdziekolwiek indziej na świecie.
    a na Boże Ciało zapraszam, to też ciekawe dla dzieci;)
    to pisałam ja, wierząca, choć odkąd mam dzieci, święta też mają znacznie osłabiony wymiar religijny, duchowy - nie mam czasu na takie rzeczy jak rekolekcje, czy uczestniczenie w tridum paschalnym czy pasterce. nie wyobrażam sobie, żebym to robiła, a dzieci zostawiała w domu. to byłoby niepoważne z mojej strony, i nie o to w tym chodzi.
    kiedy ma się dzieci, wszystko wygląda inaczej:) ale święta mają wymiar jakiego nigdy nie będą mieć żadni wierzący bezdzietni;) u nas w tym roku reaktywacja zajączka po wielu, wielu latach bez. już się cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tzn.przepraszam, nie chciałam wartościować, a to tak zabrzmiało. Po prostu święta z dziećmi mają jeszcze inny wymiar, trochę magii, dużo radości, spontaniczności. Ale ogólnie tych wymiarów świąt jest wiele-kulinarny, rodzinny, kulturowy, religijny itd.itp. fajnie, że to wszystko jest takie bogate i każdy może skorzystać. ateista w kościele nie obraża mojej wiary ani mnie. Wręcz przeciwnie-cieszę się że mój kościół czasem jest w stanie zaproponować coś co jest ciekawe i atrakcyjne, coś co przyciąga tam ludzi ;) wesołego świętowania poznaniacy! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olenko, Wam też wszystkiego dobrego.
      Ja jestem generalnie dość ponurym malkonetem:) Szukam sobie pozytywnych aspektów życia - jednym z nich jest właśnie celebrowanie świąt z Ni, która budzi moją radość życia i zachwyt drobnymi sprawami.
      Zgadzam się z Tobą - obecność dzieci, ich spontaniczność, radość wnosi niesamowite pokłady szczęścia.
      I cieszy mnie Twoja otwartość - zaproszenie do kościoła. Bo ja tam idę z szacunkiem i radością uczestnictwa w tej masowej celebracji i chęcią udzielenia jej Nince. Być może to płytkie dla niektórych, ale moim zdaniem uczy szacunku, tolerancji i zrozumienia dla wierzeń innych.Bo tylko z niewiedzy i ksenofobii rodzi się niechęć i obłuda. A ja chcę uczyć Ni otwartości:)

      Usuń
  12. Tak jak ja pojmuje chrześcijaństwo - kościół powinien być zawsze otwarty dla wszystkich. Choć czasem trudno mi tak myśleć. Ostatnio pozytywnie zaskoczył mnie proboszcz. W naszym kościele wybito okna. Proboszcz poinformował o tym wiernych i ppwoedzial, ze okna na szczęście udało sie szybko wstawić, sytuacja jest opanowana, a teraz wstanmy i ppmodlmy sie Za osoby, które to zrobiły o większy pokój w ich sercach.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyznam, że na pewno ciężko zachować spokój w takich sytuacjach, więc tym bardziej wielki szacunek dla księdza za takie zachowanie i uczenie innych również opanowania gniewu,

    OdpowiedzUsuń