czwartek, 13 marca 2014

Jak przerazić dziecko czyli o fantazji rodzica i klątwie klasycznych baśni

Rodzicu, uważaj na swoje żarty:)
Bo potem uspokajanie dziecka po nich może zająć dłuższą chwilę...

Po wesołej kąpieli (w czasie której dziecko nie omieszkało bawić się w Szeryfa zamykającego niegrzeczne zwierzątka za kratami więzienia zrobionego z butelek kosmetyków) wyciągam Ni i owijam w ręcznik.
"Zaraz Cię zjem z miłości!" - rzucam.
Nina z zachwytem zgadza się: "Taak! Bo ja jestem taką parówecką w naleśniku! Z  kecupem!"
Zaczynam ją "zjadać" obcałowując i rzucam: "Chyba Cię naprawdę zjem!"
Niny oczy robią się okrągłe: "NAPRAWDĘ??? TAK 'NA PRAWDZIWO'????"
Ja, nie przeczuwając niebezpieczeństwa, groźnym głosem zdobywając się na wyżyny aktorskiego talentu: "Taaak! Naprawdę! Będę zjadać po kawałeczku, zacznę od tych pysznych chrupiących paluszków!"




I nagle rozlega się ryk przerażenia.

Dziecko wpada w histerię i zawodzi przerażone
Łzy chlupią na podłogę.
"UUUUUUUUUUUUUUUUU, nie zjadaj mnie! Ja nie chcę!Uuuuuuuu"

Natychmiast rzucam się ratować Ni. Obcałowuję, przepraszam, tłumaczę, że nigdy bym nie jej nie skrzywdziła itp., itd. (jednocześnie tłumiąc rozczulony uśmiech...)
Strasznie długo trwa jej uspokajanie.

O rany.
Dziecko wzięło mnie za kanibala.:)))

Od zawsze mówiłam, że czytanie klasyki w stylu Czerwonego Kapturka czy Jasia i Małgosi jest szkodliwe dla spokoju małego dziecka.
A słyszałam, że dziecięciu czytano te baśnie w przedszkolu.
Od tej pory dziecię przeżywa mroczną i pełną bojaźni fascynację wilkami.
Jak również, jak widać, obawia się kanibali  w postaci własnej matki (bo przecież może nagle zrzucić kostium i kazać się wilkiem, czyż nie?) :)

Stanowczo tupię nogą.
Pełne grozy baśnie braci Grimm/Andersena nie są adekwatną lekturą dla wrażliwych trzy-czterolatków!

4 komentarze:

  1. Ja bym raczej winila okres rozwojowy w którym dziecko miesza fantazje z rzeczywistością i stara sie je oddzielać. Czasem prosi dorosłych o pomoc. I ufa, ze powiedzą mu prawdę. Nie analizuje slow na zasadzie czy cos jest możliwe, prawdopodobne itd, bo jeszcze nie do końca to potrafi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za słuszną uwagę! Ja może pochopnie "połączyłam kropki" i wysnułam wnioski.

    OdpowiedzUsuń
  3. tak, ja bym tu raczej skłaniała się ku słowu: naprawdę. Dla dziecka Twoje naprawdę jest prawdą. to co się dzieje w obrębie czytania i opowiadania bajki jest raczej bajką, ale jak mama powie że naprawdę, to trzeba jej wierzyć, nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zazwyczaj twierdzę że zjem któreś z rodzeństwa. TO jest dopiero ryk ;).

    OdpowiedzUsuń