Kiedyś w Trójce nadawano audycję na temat tego, jakie słowa, zdania, frazy skierowane do nich najczęściej słyszą dzieci z ust swoich rodziców.
Przewijały się formułowania typu: "Załóż kapcie", "A lekcje zrobiłeś?" , "Nie bądź taki mądry!"...
Swoją drogą żywcem chyba wzięte z fan page Typowa mama:
Ale też z ust jednego ze słuchaczy padło, że gdy zapytał syna, jakie zdanie najczęściej wydaje mu się, że słyszy od rodziców, usłyszał: "Kocham Cię!".
Wzruszyłam się.
Bo my Ni codziennie milion raz powtarzamy: "Kocham Cię najbardziej na świecie! Jesteś moją najdroższą córeczką!"
I całujemy ją, przytulamy, głaszczemy.
I ona odwdzięcza się tym samym.
Kiedy wracam do domu z pracy słyszę na klatce tupot małych nóżek i okrzyk: "Tak się cieszę, że już jesteś!"...
Albo głaszcze mnie przytula czy przynosi swojego misia, kiedy padam nieżywa na sofę bo "on cię uszczęśliwi mamusiu!"
Chociaż oczywiście nie zawsze tak jest - czasem przegrywam z ulubioną bajką w TV.
Przegrywam zresztą z tatusiem.:)
Dzisiaj z moich ust jak zwykle padło setny raz to wyznanie.
I zadałam totalnie głupie pytanie, oczywiście podskórnie w brzydki sposób chcąc wymusić dobre słowo od dziecięcia: "A Ty kogo kochasz najbardziej na świecie?".
Ni na to zgodnie z prawdą odpowiedziała "TATUSIA!".
I słusznie. Nie dała się durnym podstępom.
Czasem się jednak zastanawiam czy przez te ciągłe deklaracje nie dewaluujemy w jej słowniku słowa "miłość"?
Ostatnio przez prawie 3 tygodnie nocował u nas kolega remontujący mieszkanie, do którego się przeprowadzamy.
Ninka kiedy wracał biegła do niego czasem uradowana z okrzykiem: "kocham Cię!"
Deklaruje też, że kocha swoją Kicię i kocha jeść i kocha ciocię z przedszkola.
Czy to tak ma być?
Nie wiem.
Wiem, że uwielbiam jej empatię i spontaniczność i sączę jej wiedzę o rozpoznawaniu emocji.
Nauczy się, że od lubienia i przywiązania jest jeszcze długa droga do miłości.
Ważne, że potrafi mówić o swoich uczuciach.
O tych złych też.
Chociaż czasem zamieniała je na rysowanie po ścianach.
Wasze rady jednak pomogły:)
A wiecie co jest jeszcze piękne?
Że "kocham Cię" słyszę nadal od moich rodziców.
Nie ma czasem nic ważniejszego.




Bardzo mnie tym postem wzruszylas. U nas jest podobnie, mowimy otwarcie o naszych uczuciach, wyznajemy sobie milosc, nasza corka slyszy od nas (ode mnie najczesciej), ze bardzo ja kochamy, najbardziej na swiecie i calym sercem. Podobnie, choc odwrotnie sprawa ma sie z wyznawaniem milosci przez nasza corke. Ja jestem zawsze w domu, wiec ona kocha mnie najbardziej na swiecie, natomiast tata pracuje, jest czesto poza domem, wiec slyszy "kocham cie tatusiu" zazwyczaj w niedziele wieczorem, lub podczas urlopu. Na milosc trzeba sobie zasluzyc (smiech) . Nie sadze, ze czeste wyznawanie uczucia wzgledem Ni, moze miec jakikolwiek negatywny skutek. To, ze Ni kocha wszystkich dookola, swiadczy o tym jaka jest otwarta, jak lubi ludzi, jak wrazliwym jest dzieckiem. Przyjdzie czas na lekcje, co to sa uczucia i jak je rozgraniczac. Nie ma nic piekniejszego i wazniejszego, jak mowienie i okazywanie milosci swojemu dziecku. Ono tego potrzebuje najbardziej na swiecie:)
OdpowiedzUsuńMocno pozdrawiam,
Mama Mati
P.S Bardzo lubie tu zagladac. Tworzysz ciekawe miejsce w sieci.
my dość wcześnie wprowadziliśmy pojęcie "lubię cię". obok kocham. Mowię dzieciom że je kocham, ale mówię także że je lubię- to nie niższa forma kochania, to przecież inne, równie pozytywne uczucie które niesie ze sobą takie informacje jak: lubię z tobą spędzać czas, lubię słuchać co mówisz, lubię twój sposób bycia.
OdpowiedzUsuń