Oczywiście, że warto.
:)
My śpimy nieprzerwanie od roku, odkąd w wynajętym mieszkaniu pojawiło się wielkie trzyosobowe łóżko.
Nagle nasze dziecko zaczęło przesypiać całe noce - i my z nią.
Jesteśmy orędownikami spania z maluchem.
Rozumiem wszystkich, którzy tego nie lubią, nie akceptują. rozumiem wszystkie argumenty przeciw. Być może za jakiś czas będziemy myśleć o przeniesieniu Bu do jej pokoju. Ale musimy dojrzeć wszyscy do tego.
Dla nas wspólne spanie stało się receptą na niezwykłą bliskość, nadrabianiem braku naszej obecności i bliskości za dnia, lekiem na zdrowy i spokojny sen. Czymś świetnym.
O ileż moje życie matki noworodka, którego musiałam karmić co 2 godziny byłoby latem ponad 3 lata temu prostsze, gdybym wiedziona instynktem spała z Ni - zamiast karmić całą dobę na siedząco, półprzytomna i wręcz mdlejąca prawie ze zmęczenia i gorąca...
A może tak musiało być? I każda młoda mama ma swoją lekcję życiową i swoją Canossę?
Anyway.
Jeśli nie wiesz jeszcze, dlaczego warto spać z dzieckiem, wybierz sobie jeden z napisanych z przymrużeniem oka 10 powodów!
- Jeśli czujesz się czasem samotnie i potrzebujesz, aby ktoś Ci spontanicznie mówił kocham Cię codziennie rano i wieczorem. I jeśli lubisz się czuć potrzebny - co odczuwasz, kiedy dziecko przez sen maca co jakiś czas łóżko czy przesuwa się ruchem robaczkowym w poszukiwaniu Twojej obecności.
- Kiedy jesteś zmarźlakiem i potrzebujesz ekonomicznego, elastycznego termoforu sporych gabarytów.
- Jeśli lubisz spać na boku - to dobrze, bo i tak nie będziesz mieć zbyt dużo miejsca dla siebie.
- Jeśli lubisz się wyspać snem w miarę nieprzerywanym i i nie zaliczać niespodziewanych wędrówek dziecka do Waszego łóżka, nasłuchiwania wołania "mamooo, potwór!" i chlipania przez sen z drugiego pokoju.
- Jeśli wolisz pospać rano w weekend. Dziecko, które spało z Tobą wstaje i idzie do dużego pokoju się bawić, zamiast odwrotnie - zwalać się o piątej rano z okrzykiem "już się wyspałam!".
- Jeśli dziecko jest dość chorowite - spanie z nim daje gwarancję, że gorączka, kaszle i inne przypadłości nie zostaną niezauważone. Na przykład nocny malowniczy atak grypy żołądkowej...
- Jeśli lubisz alternatywne formy endermologii, masażu ekstremalnego, liftingu etc. Stopa dziecka nagle na czole, małe łapki kurczowo wczepione w Twoje ciało, ramionka zaciśnięte wokół szyi zapewnią moc bezpłatnych doznań odmładzających.
- Jeśli masz wyobraźnię erotyczna i nie potrzebujesz sypialni i własnego (zaanektowanego) do prowadzenia pożycia małżeńskiego...
- Jeśli jesteś "money-savvy" i chcesz zaoszczędzić na ogrzewaniu zbędnego de facto pokoju dziecka i sypialni.
- Jeśli lubisz rano i wieczorem popatrzeć na najpiękniejsze na świecie widoki czyli obraz Twojego najsłodszego śpiącego dziecka...
Śpicie?
Nie śpicie?
Czekam na opinie!
P. S Właśnie narodził się mój drugi blog, na zupełnie niedziecięce tematy. Mają to być obserwacje o życiu, stylu życia, pop kulturze i wszelkich ciekawiących mnie tematach. Jak zwykle osobiste, jak zwykle czasem ironiczne, czasem zgryźliwe, z perspektywy feministyczno-socjologicznej.
Zapraszam na caly-ten-zgielk.blogspot.com!



śpimy :) tak wyszło. Oczywiście było łóżeczko, nawet 2. Prawie nówki, nieśmigane ;) Nie czuję potrzeby ani chęci aby to komukolwiek tłumaczyć. O ile pod kontem wygody nie jest to najlepsza opcja, bo u nas jak na tym satyrycznym rysunku, o tyle pod wszystkimi innymi względami jest fajnie:) I narazie pewnie tak zostanie.
OdpowiedzUsuńMy spalismy. To bylo moje wybawienie i sposob na spanie do 11 rano z 3miesiecznym dzieckiem. Dzis ma prawie dwa lata. Spi w swoim lozeczku (postawionym w nogach naszego) bo dojrzelismy do tego a jak sie w nocy obudzi laduje sie do nas i spimy w kupie do rana.
OdpowiedzUsuńA my z kolei, nigdy z dziećmi nie spaliśmy. Mamy trójkę chłopaków i żaden z nich nie był przyzwyczajany do spania z nami. Ja będę uparcie stała przy swoim, że to niezbyt wygodne ani dla nas ani dla dzieci. Przez spanie z pociechami rodzice oddalają się od siebie - dziecko w centralnej części łożka jest niemałą przeszkodą... Sypialnia, to azyl i miejscówka wyłącznie przeznaczona dla rodziców. I w ogóle, to wydaje mi się (mogę być w błędzie), ze dzieci, które śpią z rodzicami stają się "pępkami świata", które muszą być zawsze w centrum uwagi... takie moje zdanie. Może też mam takie zdanie, ponieważ nigdy nie miałam problemów z nieprzespanymi nocami? Moje chłopaki od pierwszych chwil spali jak przysłowiowe susły. A Krzychu (najmłosdzy) przesypia całe noce od chyba czwartego miesiąca życia, zresztą Ty o tym wiesz Asiu :) Buziaki dla WAS :***
OdpowiedzUsuńOj spimy razem, śpimy!
OdpowiedzUsuńKibicujemy nowej pisaninie!
a ja od jakiś paru miesięcy co noc tuptam do pokoju córy, na jej wołanie "mamo... pilnuj mnie". No i pilnuję do rana ;) wynagradzam jej brak wspólnie spędzonego czasu.. nie wiem co nastąpi latem, gdy pojawi się "to drugie" chyba zamontuję łóżko wielkości pokoju :P
OdpowiedzUsuńpozdr. dagh