Nadal siedzimy w szpitalu, na plastikowym krzesełku półdupkiem lub nocą skrawkiem ciała na karimacie na podłodze. Ze świecącą w twarz wielką lampą korytarzową.
Nadal nie wiadomo co Bubie jest.
Czekamy na wyniki badań.
Doba szpitalna jest bardo długa i bardzo męcząca.
Zwłaszcza w sali wieloosobowej
Zwłaszcza, że towarzystwa na sali nie wybierasz. Ani jego metod wychowawczych. Ani jego języka i stylu bycia....
Jak już wyjdziemy, to będę odsypiać chyba tydzień jednym ciągiem.
Trzymam kciuki xza szybki powrot do domu
OdpowiedzUsuńOby wyniki były pomyślne.
OdpowiedzUsuńZdrowka i szybkiego powrotu!
OdpowiedzUsuńżyczę szybkiego powrotu do zdrowia i trzymam kciuki za Ninę.
OdpowiedzUsuńwieloosobowe sale w naszym poznańskim "szpitalu dziecięcym" to prawdziwa szkoła przetrwania. ale dasz radę, jesteś matką.
Trzymam kciuki za szybką (i trafną) diagnozę i jeszcze szybszy powrót do domu!
OdpowiedzUsuńJa jak zwykle z opoznieniem gdy dzieje sie cos zlego...
OdpowiedzUsuńBadzcie dzielne! Niech to sie jak najszybciej skonczy i bedzie ostatnim zlym wydarzeniem na ten rok (i nie tylko)! Zdrowka!