wtorek, 8 stycznia 2013

Jeszcze to nie koniec

Nadal siedzimy w szpitalu, na plastikowym krzesełku półdupkiem lub nocą skrawkiem ciała na karimacie na podłodze. Ze świecącą w twarz wielką lampą korytarzową.
Nadal nie wiadomo co Bubie jest.
Czekamy na wyniki badań.
Doba szpitalna jest bardo długa i bardzo męcząca.
Zwłaszcza w sali wieloosobowej
Zwłaszcza, że towarzystwa na sali nie wybierasz. Ani jego metod wychowawczych. Ani jego języka i stylu bycia....
Jak już wyjdziemy, to będę odsypiać chyba tydzień jednym ciągiem.

6 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki xza szybki powrot do domu

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowka i szybkiego powrotu!

    OdpowiedzUsuń
  3. życzę szybkiego powrotu do zdrowia i trzymam kciuki za Ninę.
    wieloosobowe sale w naszym poznańskim "szpitalu dziecięcym" to prawdziwa szkoła przetrwania. ale dasz radę, jesteś matką.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki za szybką (i trafną) diagnozę i jeszcze szybszy powrót do domu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jak zwykle z opoznieniem gdy dzieje sie cos zlego...
    Badzcie dzielne! Niech to sie jak najszybciej skonczy i bedzie ostatnim zlym wydarzeniem na ten rok (i nie tylko)! Zdrowka!

    OdpowiedzUsuń