niedziela, 13 kwietnia 2014

Equestria Girls czyli witaj w krainie koszmaru

Dziecko przyszło do mnie z wiadomością, że chciałoby mieć lalkę, kucyka Pony. Czyli lalkę inspirowaną serialem z serii Equestria Girls.

"Bo Ola ma. I ona ma takie fioletowe kozaki".

Dramat.

Nie znoszę kucyków w jakiejkolwiek postaci, nic nie przekona mnie do tego, że są pozytywne czy inspirujące.
A lalka - marketingowy twór pozwalający dotrzeć do nieco starszej grupy docelowej - jest jeszcze bardziej koszmarny niż wszystkie kucyki razem wzięte z księżniczką Celestią.

Ninka zażyczyła sobie tego tandetnego plastikowego stwora.



Po moim trupie!

Babcia J i mąż również mnie wsparli - nie ma mowy.
Ktoś mi zarzuci, że steruję gustami córki i zabraniam jej samorealizacji. Ok - jego zdanie.
A ja wciąż uważam, że rolą rodzica w tym wieku jest wskazywanie dziecku  pozytywnych wzorów, alternatyw. Także kształtowanie gustu i poczucia estetyki.

A przede wszystkim - rozmawianie z dzieckiem.
Wcale nie uważam, że moje dziecko jest czy będzie nieszczęśliwe bez tego kiczowatego szajsu.

I tak od słowa do słowa pokazałam jej kilka opcji. Od lalek Agatek po miękkie pyzate.

Okazało się, że tak naprawdę chodzi o lalkę - nastolatkę a nie bobaska.

I najlepiej baletnicę.

Bo Ni jest zafascynowana baletem.

Aktualnie jest nieco przeziębiona, więc z mieszaniną rozbawienia i zmartwienia skonstatowałam dziś, że moje dziecko ubrane w legginsy, bluzkę i cienki sweterek zrzuciło cichaczem te szmatki i przywdziało bluzkę na ramiączka i spódniczkę baletową.

A następnie przegalopowało truchtem niczym bodajże Pyza w Pulpecji przez korytarz wyczyniając niestworzone arabeski, piruety i insze demi-plie releve.

Tak, cytaty z Jeżycjady zawsze poprawiają mi humor:

Gabrysia upiekła dla mamy piękny tort czekoladowy, zaś Pyza i Tygrysek przedstawiły cudnej urody laurki dla Gabrysi, wysmarowane plakatówkami na ogromnych kawałach brystolu i dodatkowo oklejone złotymi papierkami. Odczekały tylko, aż dziadzio wróci z pracy, a wszystkie ciocie także znajdą się na miejscu, i wtedy już mogły wystąpić w spektaklu dwuosobowym pod tytułem „Kopciuszek”. Spektakl skondensowany był głównie na wątku przedstawiającym konflikt bohaterki tytułowej z macochą, a gloryfikował wyraźnie postać nieboszczki matki. Cała rodzina - z wyjątkiem Marka, który miał dyżur - usadzona została na różnorodnych krzesłach i taboretach w zielonym pokoju. (Krzesła były numerowane, a tuż przed spektaklem rozdano bilety ze stemplem i perforacją). Przedstawienie trwało pełną godzinę, a kto zasypiał (ojciec Borejko) lub wyrażał zniecierpliwienie (Idą) był naprawdę dotkliwie karcony przez wykonawczynie, które przerywały grę, przedłużając tym samym czas trwania spektaklu. 
Wreszcie jednak Kopciuszek (wielka rola Tygryska) łkając padł na mogiłę matczyną (duża walizka, okryta zieloną krepą) i przy wtórze słodkiej muzyki z magnetofonu doznał wizji kojącej jego ból (Pyza w majtkach i białej przezroczystej firance, biegnąca truchtem w poprzek sceny, w charakterze ducha matki) i przedstawienie dobiegło końca. Przy spokojnym aplauzie ojca mama Borejko i Gabrysia ocierały łzy wzruszenia, Ida - łzy najszczerszego śmiechu, a Natalia euforycznie biła brawo. "


Wracając do Buby.
Próba przebrania jej w normalne ubrania skończyła się kilkunastominutowym płaczem, tłumaczeniem, tuleniem i częściową kapitulacją w postaci spódnicy tutu nałożonej na piżamę...

W związku z tym umówiłyśmy się, że Zajączek pomyśli o lalce baletnicy.
Udało mi się znaleźć lalkę o ruchomych stawach, dzięki czemu możliwe będą baletowe harce; alternatywę dla niniejszej  drogiej Jolline ballerine:



A mianowicie lalkę Natalkę (pomijam nazwę fashion designer...). Której to jako matka kombinatorka uszyję strój baletowy.



Jasne, że najprościej byłoby kupić koszmarka.
Jasne, że można uznać, że powyższa lalka również jest brzydka i fatalna.
Ale póki co, póki mam jeszcze jakiś wpływ - nie dam się kucykom i innym monster high...

18 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam, że jesteśmy na tym etapie ewolucji, gdy kucynki chodzą na dwóch nogach. Za moich czasów koń był koniem, czasem różowym, ale mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hi hi, brawo dla Ciebie:) w co zapakujesz Natalkę z nowym wdziankiem? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja 2,5 latka już od jakiegoś czasu mówi o Barbi - zaczęło się od tego, że w Biedronce zobaczyła tandetną, tańszą wersję tej lalki, potem gdzieś mignęła jej reklama i od czasu do czasu o niej wspomina...
    Póki co klocki nadal rządzą więc nie podsycam w niej fascynacji lalkami. Jeśli pójdzie do przedszkola pewnie będzie trudniej, bo dojdzie presja rówieśników ale mam nadzieję, że uda się znaleźć fajne alternatywy.

    OdpowiedzUsuń
  4. MonsterHigh zaakceptowalismy w całości.Te lalki mają przymnrużenie oka, są zupełnie OK. Na Barbie nie zgodziam sie i nie zgodzę mimo marudzenia...... Nie unikniesz całkowicie pop kulturowej tandety. Jeśli mam wybierać - wybieram monsterki. Przy braku przekazu telewizyjnego, który to brak u nas zachodzi - całkiem fajne lale :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też jestem w stanie tak poprowadzić rozmowę, by dziecko uznało, że wcale tej lalki nie chce, tylko marzy o czymś, co ja jej sprytnie zasugerowałam. Tylko że to jednak manipulacja i niczego nie uczy, pomijając już fakt, że ona w przedszkolu sobie o tej konkretnej koniowej lalce przypomni i bedzie jej przykro. Jako ze ma 4 lata i na nic wczesniej tak nie zachorowała, a nawet nie ogląda tych bajek (przyjęła moją argumentację, że kucyki brzydko się do siebie odnoszą, obejrzałyśmy razem 2 odcinki i pokazałam jej, co jest niefajne w tej bajce i o dziwo zgodziła się). Lalkę kupię, jesli nie bedzie sie nia bawic, lub lalka się rozleci, idealna okazja do rozmowy o tym, czym są mody i dlaczego chcemy mieć różne rzeczy. Nie można wszystkiego odmawiać, bo robi się z tego zakazany owoc, a nie o to chodzi. pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
  6. Jasne. To manipulacja z mojej strony. Możesz stosować inne metody wychowawcze, ja wolę taką.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja się złamałam i kupiłam Equestrię, która dla mnie była bardziej do zaakceptowania niż Monsterka. Po dniu radości Equestria legła na dnie kosza z zabawkami (co zresztą wiedziałam, ale Córka nie chciała mi uwierzyć). Monstera kupiła sobie sama za dostane od niani pieniądze na urodziny. I chociaż starałam się zaproponować coś innego, to moja siedmiolatka nie w ciemię bita, oświadczyła, że to może być jej jedyna szansa na wejście w posiadanie wymarzonej lalki. Po około tygodniu fascynacji Monster podzielił losy Equestrii- co też przewidywałam i na co miałam nadzieję. Teraz Equestria ma być podarowana kuzynce, wciąż marzącej o takiej zabawce, a o Monsterze się nie wspomina. Zaś lalką na chwilę obecną najbardziej pożądaną (zresztą owo pragnienie podzielam) jest Roma- zajrzyj do romaszop- Romy i Lomy są przepiękne. Tylko dlaczego tyle kosztują?!

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja się złamałam i kupiłam Equestrię, która dla mnie była bardziej do zaakceptowania niż Monsterka. Po dniu radości Equestria legła na dnie kosza z zabawkami (co zresztą wiedziałam, ale Córka nie chciała mi uwierzyć). Monstera kupiła sobie sama za dostane od niani pieniądze na urodziny. I chociaż starałam się zaproponować coś innego, to moja siedmiolatka nie w ciemię bita, oświadczyła, że to może być jej jedyna szansa na wejście w posiadanie wymarzonej lalki. Po około tygodniu fascynacji Monster podzielił losy Equestrii- co też przewidywałam i na co miałam nadzieję. Teraz Equestria ma być podarowana kuzynce, wciąż marzącej o takiej zabawce, a o Monsterze się nie wspomina. Zaś lalką na chwilę obecną najbardziej pożądaną (zresztą owo pragnienie podzielam) jest Roma- zajrzyj do romaszop- Romy i Lomy są przepiękne. Tylko dlaczego tyle kosztują?!

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja się złamałam i kupiłam Equestrię, która dla mnie była bardziej do zaakceptowania niż Monsterka. Po dniu radości Equestria legła na dnie kosza z zabawkami (co zresztą wiedziałam, ale Córka nie chciała mi uwierzyć). Monstera kupiła sobie sama za dostane od niani pieniądze na urodziny. I chociaż starałam się zaproponować coś innego, to moja siedmiolatka nie w ciemię bita, oświadczyła, że to może być jej jedyna szansa na wejście w posiadanie wymarzonej lalki. Po około tygodniu fascynacji Monster podzielił losy Equestrii- co też przewidywałam i na co miałam nadzieję. Teraz Equestria ma być podarowana kuzynce, wciąż marzącej o takiej zabawce, a o Monsterze się nie wspomina. Zaś lalką na chwilę obecną najbardziej pożądaną (zresztą owo pragnienie podzielam) jest Roma- zajrzyj do romaszop- Romy i Lomy są przepiękne. Tylko dlaczego tyle kosztują?!

    OdpowiedzUsuń
  11. Na marginesie światopoglądowej dyskusji o lalkach - czy wiecie, że jednym z najbardziej znanych producentów lalek dla kolekcjonerów jest polskie małżeństwo z USA? Polecam artykuł http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,15539087,Lale_z_Minnesoty.html i link http://www.zawieruszynski.com/ - lalki podobnie jak Reborn są przerażająco realistyczne. Mieszanka sztuki, kiczu i czegoś co mi mrozi krew jak pomyślę o dorosłych kolekcjonerach,

    OdpowiedzUsuń
  12. A może Nince spodobają się książeczki/filmy o Angelinie Ballerinie, a ew. gadżety (choć pewnie też niestety nieznośnie różowiaste) będą alternatywą dla kucyków?

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że to super pomysł, bardzo lubi Angelinę. A kolor różowy uwielbia i nie bronię jej tego. Sprawdzę te trop:) Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  14. Biedny dzieciak, nawet zabawki nie może wybrać, bo dla mamuni tandetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, myślę, że jest bardzo biedna i nieszczęśliwa. Niedługo spodziewam się wizyty MOPSU...

      Usuń
  15. Czy koleżanki będzie jej wolno samodzielnie wybierać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przeprowadzę wieloetapowy casting obejmujący pytania z kultury,sztuki i znajomości malarstwa Fridy Kahlo...

      Usuń
  16. cóż póki nie zobaczysz na żywo nie komentuj negatywnie. Cały internet nie lubi tych lalek, ale czy ktoś widział je z bliska. większość hejterów nie, a naprawdę lalki kucyki są dość urocze

    OdpowiedzUsuń