sobota, 22 lutego 2014

Mamusiu podaj mi różowy lukier...

Wspominałam ostatnio o paczce od dziadka.

W paczce oprócz strojów przyszło coś, czego nigdy nie kupowałam Ni.

Mianowicie:

  • torebusia z Hello Kitty
  • tona malutkich lakierów do paznokci.
  • specjalny zmywacz,
  • waciki do zmywania lakieru
  • i waniliowe perfumy Hello Kitty.



Dziecko oszalało ze szczęścia.

Schowałam wszystko na półkę i zapowiedziałam, że pomalujemy pazury dla zabawy następnego dnia.
Rano po ciężkiej chorobowo nocy z Ni (półtorej godziny kaszlu od czwartej nad ranem) zwlekłam się z łóżka chwilę po córci, która mimo choroby jak zwykle była niezwykle żywotna.

Całe szczęście, że sen mnie nie zmorzył całkiem.

Bo moja dzielna córeczka sięgnęła na półkę i właśnie była w trakcie malowania pazurów na żółto.
Jak i całych palców.
Na szczęście bez malowania otoczenia.

Specjalny zmywacz okazał się zmywaczem dla dzieci, czyli o delikatnym działaniu.
Odszorowywanie paluchów nie było więc łatwe.

Kiedy już odszorowałyśmy, dziecko zażyczyło sobie pomalowania wszystkich paznokci.
Każdego na inny kolor.
(zaznaczam, że nigdy przy niej nie malowałam paznokci, ba, nie mam czasu nawet na podstawowy manicure - nie wiem skąd wyniosła tę finezyjną wiedzę...).

Po czym zapakowało lakiery vel LUKIERY do torebusi Hello Kitty, spryskało się perfumami i poszło oglądać się w lustrze.

Wieczorem w kąpieli pochwyciła zaś pędzelek, jaki się suszył po malowaniu farbami i maznęła mi po powiece: "MAMUSIU, CZY MOGĘ CI PODKREŚLIĆ OCZY? JESTEŚ MOJĄ MODELKĄ A JA JESTEM ARTYSTKĄ".

"Tak - jesteś artystką! I PRAWDZIWĄ DZIEWCZYNĄ... "-  skwitowałam (wzdychając) jej poczytania urodowe.

Na szczęście Nina moje stereotypowe podejście podsumowała, rzucając mi do ucha coś, co mnie zszokowało i wprawiło w dumę: "Tak mamusiu! MĄDRĄ I NIEBANALNĄ".

Słowo" niebanalna" w ustach mojej trzyipółlatki użyte w prawidłowym kontekście to coś, co idealnie ją podsumowuje.

Biega po lesie, bawi autami w przedszkolu, wspina się po płotach, opowiada bajki o Czerwonych Kapturkach, które dzielnie przeganiają wilka i jednocześnie uwielbia babskie fatałaszki i gadżety prosząc "mamusiu, podaj mi ten różowy LUKIER, chcę sobie pomalować paznokietki".

P.S Kiedy poprosiłam ją o pożyczenie mi torebusi w celu jej sfotografowania musiałam ostro negocjować bo "mamusiu, ja mam tu wszystkie moje akcesoria jakich potrzebuję, perfumy, lukiery..."


3 komentarze: