Przeczytałam w portalu na temat przemyślenia Izabeli Łukomskiej - Pyżalskiej na temat macierzyństwa
pod hasłem: "Nie widzę w macierzyństwie nic heroicznego. Nie róbmy z siebie męczennic!" oraz polemikę z jej tekstem. (wcześniej także artykuł na ten temat z wypowiedzią Martyny Wojciechowskiej)
Najpierw się lekko zirytowałam.
Potem uznałam, że udało się pani Łukomskiej wsadzić kij w mrowisko, rozdrażnić i skupić na sobie irytację mam.
A to dlatego, że jest zupełnie inna niż większość z nas.
To kobieta sukcesu dzierżąca władzę i wpływy, z trójką dzieci, przy czym, czego nie da się nie zauważyć, wpisująca się świadomie w pewne estetyczne kanony uber-atrakcyjności. Taka, której z pewnością nie dotyczą problemy finansowe, brak miejsca w przedszkolu, niedostępność państwowej służby zdrowia, problemy mieszkaniowe, cellulit i nadwaga... Zatem jej krytyka mam jako "bardziej leniwych, rozkapryszonych" wydaje się nie na miejscu jako oderwana od rzeczywistości i ściąga na nią feministyczne odium.
Chociaż de facto jest w jej wypowiedzi cień prawdy, ale moim zdaniem źle przedstawionej i źle zrozumianej. Pani Łukomska trafnie zauważa, że jesteśmy inne niż matki kiedyś, ale błędnie to diagnozuje.
Nasze mamy były takie, bo nie miały wyjścia w szarej rzeczywistości PRL.
Tylko my też nie mamy wyjścia w naszej rzeczywistości.
Tak, jesteśmy inne. Znamy więcej wzorców macierzyństwa i stylów życia. Sięgamy po więcej i chcemy więcej w życiu zawodowym i osobistym.
Poprzeczka jest stawiana i same ją sobie stawiamy coraz wyżej. Wymaga się od nas równowagi work-life i emanowania poczuciem spełnienia jak pani Pyżalska zdaje się to robić w swoim felietonie.
Tymczasem wydeptanie własnych ścieżek macierzyńskich wymaga przecież dzisiaj pewnego wysiłku.
W tym całym dyskursie chodzi chyba tylko o wzajemny szacunek, o zrozumienie, że ta cała misterna konstrukcja społeczna trzyma się jakoś dzięki temu, że ZNOWU, jak za czasów PRL, mamy dają radę. Chociaż w inny sposób.
I czasem jesteśmy tym już zmęczone. Czasem cienka struna napięcia społecznego bardzo mocno drga trącana nietrafnymi decyzjami i manipulacjami rządzących. Jak w przypadku aktualnych problemów z przedszkolami czy sześciolatków w szkołach.
Pani Łukomska szokująco kobietom, które
czują się w pewnym stopniu sfrustrowane rolą matki, radzi antykoncepcję
albo aborcję. Krótkowzrocznie zamiast optować za zmianami w polityce prorodzinnej i tam upatrywać źródła problemu stosuje metodę zamykania ust.
Nie sposób wobec jej toku myślenia nie zauważyć - jeśli nie ma solidarności w tym poczuciu wspólnego interesu między kobietami, to jak ktoś inny ma o niego zadbać? I jak ma się cokolwiek zmienić jeśli wpływowe kobiety jak ona spoglądają na pozostałe matki z góry?
Od razu też w kontekście tych przemyśleń przypomniała mi się praca Elżbiety Jabłońskiej pt. Supermatka - portretująca artystkę z synem jako superbohaterkę w klasycznych kostiumach na tle domowej, nudnej i przeciętnej scenografii.
Trafnie podsumowują ten projekt oraz wypowiedź p. Łukomskiej znalezione przeze mnie cytaty:
z Fotopolis
"Bohaterowie popkultury przekształcają się w Supermatkę
- bohaterskie czyny polegają na prowadzeniu domu, wychowaniu dzieci,
pracy zawodowej. Wielość ról, które grają współczesne kobiety wymaga
nadludzkich zdolności i to właśnie dzięki nim, a nie Supermanom, świat
trwa. Dostrzeżenie heroicznego wymiaru działań kobiet, wymaga zmiany
zasad, na których oparta jest nasza codzienność. Instalacja Elżbiety
Jabłońskiej, poza walorami artystycznymi i sporą dawką humoru, pozwala
dostrzec to, co zazwyczaj niewidoczne i trudne do zaakceptowania. "
i z Obiegu
Według powszechnie przyjętego kulturowego szablonu, funkcja opiekuńcza i
ochronna przypisana jest każdej kobiecie, wymagana od niej i
egzekwowana. Jednak czy pomaganie nie wpisuje się również w kondycję
mężczyzny-superbohatera? Zarówno on, jak i stereotypowa matka,
zorientowani są na realizację podobnych zadań - niesienie
bezinteresownej pomocy, poświęcanie się dla innych, wykorzystywanie
swoich umiejętności w imię dobra. Schemat ich postępowania jest taki
sam: "pomagają słabszym, są niezawodni, bywają w kilku miejscach naraz,
nigdy się nie skarżą, nigdy nie wahają się, po czyjej stronie należy
stanąć".
Jednak charakter, a co za tym idzie, wartościowanie niesionej przez
nich pomocy jest różne, tak jak różne są sytuacje, w których ta pomoc
jest okazywana. Superman, Batman czy Spiderman wkraczają bowiem do akcji
tylko w sytuacjach wyższej konieczności, pojawiają się, gdy nastają
nadzwyczajnie niebezpieczne okoliczności, podczas gdy przeciętna
kobieta, owszem, udziela wsparcia, ale zajmuje się codziennymi sprawami,
zaspokajaniem podstawowych potrzeb, a więc rzeczami uznawanymi za błahe
i banalne.
Wychodzi na to, że tak naprawdę supermoce mamy naturalnie we krwi. Tak całkiem zwyczajnie.
Co myślicie?



Zaraz skoczę poczytać linki, ale tak na świeżo...
OdpowiedzUsuńTak, nasze mamy miały także trudno, bo i czasy były dziwne. Urodziłam się w roku '80, były pustki w sklepach, kolejki, kartki itd. Kobiety także pracowały i równocześnie dbały o dom. Ale jak się rozmawiam z kobietami=matkami z tego okresu, to wiele z nich podkreśla, że pod wieloma względami miały lepiej... Teraz jest większa presja, aby oprócz tego każda robiła karierę, miała jakąś pasję, a do tego wysportowane i jędrne ciało. Moja mama bardzo późno dowiedziała się co to cellulit, a rozstępy po porodzie były naturalne i nikt się nie zadręczał. Teraz trwa licytacja, jak szybko stracisz wagę po ciąży, wciśniesz się w rozmiar S, itd. No i kolejna sprawa: moja mama nie martwiła się, czy po wychowawczym (!) będzie miała pracę... Teraz nawet jak kobieta może i chce sobie pozwolić na pobyt z dzieckiem, to jakoś to takie niestosowne ??? Bo jak to? Siedzieć w domu? A ambicja? Rozwój? Ach...
No właśnie o to chodzi:) Że mówienie o nas w kategorii:leniwa, rozkapryszona jest nie na miejscu. Zmagamy się z innymi problemami. I prawda jest taka, że zawsze było niełatwo, ale teraz mamy prawo o tym mówić - choć prawo nie oznacza jeszcze przyzwolenia społecznego.
OdpowiedzUsuńZawsze było niełatwo? To chyba mam wyjątkowe szczęście... Dwójka fajnych dzieci, praca dająca satysfakcję. Uważam, że matkom mojego pokolenia w głowach się poprzewracało albo zbyt wielką ideologię dopisują do posiadania potomstwa. Zgadzam się z Pyżalską (choć generalnie za nią nie przepadam) - jak się do macierzyństwa nie dorasta to lepiej skorzystać z antykoncepcji... Nie każdy musi mieć dzieci.
OdpowiedzUsuńDroga wycieczko przemówiła Mądrość :-/
UsuńNo właśnie, może dlatego tak uważasz, że Ci się układa?
OdpowiedzUsuńNie potrzeba wielkiej ideologii i martyrologii, tylko wzajemnego zrozumienia tego, że nie zawsze jest różowo.
Natomiast co do dorastania do macierzyństwa - oczywiście jest nawet ładnie nazwane zjawisko - kidulci - czyli niedojrzali dorośli. I będzie ono narastało w związku z dzisiejszym stylem życia.
Oczywiście, że dziecko powinno być świadomym wyborem, ale i tak zawsze rzeczywistość nas zaskakuje i to moim zdaniem głównie z powodu polityki społecznej w naszym kraju.
Ja myślę, że tyle ile kobiet, tyle jest sposobów postrzegania macierzyństwa. Z perspektywy czasu, każde kolejne pokolenie będzie miało w pewnym stopniu łatwiej niż poprzednie. Lub gorej - bo we wszystkim można się doszukać plusów lub minusów. Reasumując - wszystko zależy od charakteru. Każdy przeżywa życie na własną miarę. Ja wierzę, że kobieta została wyposażona w cechy charakteru, które pozwalają jej na czerpanie przyjemności z macierzyństwa, której nic innego nie zastąpi. Jednocześnie jest jednak normalnym, zwykłym człowiekiem. Nie uważam, że jest superbohaterką. A może i jest? Wtedy należałoby również kobiety bez dzieci uznać za superbohaterki, bo żyją bez tego niesamowitego uczucia. Myślę też, że ocenianie, podsumowywanie, narzekanie, radość, smutek, duma - wszystkie te uczucia są ludzkie i na każde z nich każdy ma prawo. Tylko nie przesadzajmy, nie powodujmy, że inni na nasz widok będą mówić "O luudzie, to znowu taaaa, z tą swoją ...(zazdrością, narzekaniem, radością itp.). Nie męczmy innych swoim postrzeganiem świata.
OdpowiedzUsuńTekst w stylu "nikt nie Cię nie zmuszał - chciałaś mieć bachora to nie narzekaj" jest jak dla mnie objawem prostactwa i braku wrażliwości. Decydujemy się na dzieci z miłości, a nie z zimnej kalkulacji, jak będzie. Ja się nad takimi "szczegółami" nie zastanawiałam, bo skąd mamy to wiedzieć co to znaczy być mamą gdy jeszcze nią nie jesteś - tego nikt nie wytłumaczy, ani tych cudownych momentów ani tych, kiedy masz ochotę wrzeszczeć.
OdpowiedzUsuńBardzo mnie boli i irytuje taki brak solidarności między kobietami, wzajemne dokładanie sobie kolejnych, nowych oczekiwań - już nie tylko masz odnaleźć się we wszystkich rolach na raz (dbać o dom, zapewniać rozwojowe zajęcia dziecku, realizować się zawodowo i jeszcze pięknie wyglądać), inna kobieta "sukcesu" dowala kolejną rolę: musisz to wszystko znosić z uśmiechem na twarzy, nie wolno mówić o swoich problemach czy potrzebach. W czasach PRLu po pierwsze ogólnie było wszystkim bardziej ciężko, za to faktycznie większe było poczucie bezpieczeństwa w kwestiach zawodowych i opieki nad dziećmi. Po drugie mniejsze były oczekiwania w stosunku do kobiet i zapewne też mniejsze ich aspiracje, bo po prostu fizycznych możliwości nie było do ich realizowania (np. jak się zmieniła sytuacja w szpitalach, na porodówkach przez 30lat? Naszym mamom nie śniło się o rzeczach, które dla nas są oczywiste. Więcej wymagamy więc i narzekamy więcej. Gdybym 30 lat temu trafiła na dwuosobową salę porodową bez jakichkolwiek udogodnień czasów współczesnych typu piłki, drabinki czy wanna, byłoby to dla mnie normą. W roku 2011 czułam się zawiedziona, że nie tak miało być. I gdy ktoś mnie pyta jak było, to owszem, narzekam, choć sam poród udany. Przykłady można mnożyć).
You should also take help along with friends, relatives as well as business associates.
OdpowiedzUsuńStop by my webpage; gsa search engine ranker
Stairs can be a big frighten for the elderly.
OdpowiedzUsuńUsually Kauai trip home rental is available in the area of
these beach locations.
Also visit my homepage - szamba
You can gain of several rooms options within as well near the silicone plantations.
OdpowiedzUsuńHere is my webpage :: organizacja imprez integracyjnych