poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Niedoszłemu przedszkolakowi wiatr w oczy

Zgodnie z moimi przypuszczeniami, proroczymi snami i obawami bezsennej wczorajszej nocy  Ni nie dostała się do wymarzonego przedszkola.

Ani do żadnego innego.



Pomimo tych przypuszczeń i tak, kiedy zobaczyłam to czarno na białym w systemie po zalogowaniu, ogarnęła mnie bezsilna wściekłość, niemoc, żal, rozczarowanie. Zwłaszcza, że tak dużą wagę przykładałam do wyboru przedszkola, przeżywałam całą tą procedurę, złożyłam wniosek w dniu otwarcia naboru, byłam także na warsztatach dla dzieci...

Frustrację pogłębia fakt, że kilkoro znajomych dzieci dostało się. I to na przykład do przedszkola pierwszego wyboru.

Wkurzający jest sam sposób podania informacji. To tylko suchy fakt: "TWOJE DZIECKO NIE DOSTAŁO SIĘ DO ŻADNEGO PRZEDSZKOLA."
Koniec komunikatu.

Jednozdaniowa informacja pod tytułem: spadaj na drzewo.
Żadnego wpisanego z automatu słowa : Przykro nam. Niestety.
Nic. Biurokracja.
I tylko link do opcjonalnych wolnych miejsc - w podstawówkach.
Dziękuję bardzo, fuck mać.

Natychmiast pan mąż zwolnił się z pracy i pognał do przedszkola, którego oddział otwiera się jesienią w pewnej szkole podstawowej( i będzie miał osobne wejście i infrastrukturę.)

Był 13-ty w kolejce, a za nim tuptało wściekłe grono innych rodziców, kórzy także nie dostali się do Europejczyków.

Teraz musieliśmy wycofać dane z systemu elektronicznego i trzeba będzie dowiadywać się osobiście  w placówce, czyli: witamy w PRL. System nie przewiduje formalnie opcji, że ktoś się nie dostał i będzie szukał gdzie indziej?

Trzeba się było nie pobierać.
I nie rozmnażać.

Nie chce mi się bełkotać o polityce prorodzinnej w tym kraju, bo konkluzja jest nudna i oczywista.

Jeśli Bu nie dostanie się do tamtego przedszkola, poszukamy prywatnego, już kilka namierzyłam.

Co poza atrakcyjną ofertą wybranych placówek oznacza większe pieniądze. Znowu. A także - więcej czasu na dojazdy i konieczność zorganizowania auta,  bo przecież większość z nich znajduje się w słabo skomunikowanych i oddalonych od nas rejonach.

Mam prawo być zła.
Jestem wściekła.



10 komentarzy:

  1. Asiu, szkoda że się wcześniej ze mną nie skontaktowalas. Dostać się do Europejczyków jest niemożliwością o ile nie masz swoich wejść, nie jesteś samotną matką bądź matką dziecka uczeszczajacego lub absolwenta tego przedszkola. Ci są przyjmowani w pierwszej kolejności, a i tak jest ich więcej niż miejsc. Najlepiej, wiem to od pani dyrektor pewnego przedszkola, wybrać jedną tylko placówkę. Ten drugi i trzeci wybór jest zupełnie bez sensu. Pierwszej placówce wskazuje, że w gruncie rzeczy wszystko nam jedno, które przedszkole i niestety, jak trzeba odrzucać, to odrzuca się takie dzieci właśnie. Wypisanie drugiego i trzeciego wyboru nie daje nic, o ile nie ma tam miejsc, a nigdy nie ma, bo przy naborze brane pod uwagę są tylko dzieci, dla których jest to pierwszy wybór. Więc to tylko zaszkodzić może.
    Szkoda, że nie składałaś tyko do Maciusia. Myślę, że byś się dostała. A na pewno szanse byłyby większe niż u Europejczyków. A przedszkole wcale nie jest gorsze, uważam, że wręcz przeciwnie, tylko takiego PR nie ma.
    Na pewno coś znajdziecie, cześć rodziców zrezygnuje, teraz tylko musicie trzymać rękę na pulsie. Powodzenia. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, nie wydaje mi się, żeby wpisanie tylko pierwszego wyboru zwiększało szanse, zwłaszcza jeśli dostają się tylko dzieci z "przywilejami", a nasze dziecko w takiej grupie nie jest. Znam dzieci, które dostały się z drugiego, a nawet trzeciego wyboru, bo ich rodzice wskazali mniej oblegane przedszkola, w których było miejsce i udało się. Niestety większość przedszkoli ma nadkomplet i wtedy faktycznie nie ma szans.

      Usuń
  2. Ilonko, chyba wolałam tego nie czytać co napisałaś, bo mnie krew zalała ze złości i rozczarowania. Oj szkoda, ze nie skonsultowałam z Tobą - doświadczoną mamą. Rozumiem, że Mania się dostała do wieżyczek?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałem ciekawy przypadek z przedszkolem w zeszłym roku. Też złożyłem wniosek do 3 placówek. Po ogłoszeniu "wyników" udałem się do przedszkola nr 1, niestety mój syn nie został przyjęty więc poszedłem sprawdzić listę przedszkola nr 2 niestety w tym przedszkolu w ogóle nie została utworzona grupa trzylatków ze względu na zbyt dużą ilość 6latków (one muszą zostać przyjęte do przedszkoli). Nie zniechęcając się idę do przedszkola nr3 sprawdzam listę i nie wierzę tu też nie przyjęli mojego syna jednak postanowiłem zapytać się pani dyrektor dlaczego i jakie były kryteria skoro przedszkole jest praktycznie minutę od mojego miejsca zamieszkania i oboje rodzice pracują. Pani odpowiedziała mi, że mój syn nie został przyjęty ponieważ otrzymała informację, że został przyjęty do przedszkola nr1 na co ja powiedziałem jej że właśnie stamtąd wracam i się tam nie dostał. Poszedłem więc do przedszkola nr1 wyjaśnić sprawę. Okazało się, że w "ostatniej chwili" (dziwne, że wyniki zostały już wysłane do innego przedszkola a to nastąpiło po zakończeniu rekrutacji) zgłosiły się do nich 2 samotne matki z dziećmi... Powiedziałem pani dyrektor w dość dosadny sposób co tym wszystkim myślę i gdzie z tym pójdę na co usłyszałem "proszę się uspokoić na pewno coś wymyślimy" powiedziałem tylko że moje dziecko do takiego przedszkola nie będzie chodzić i wyszedłem. Na szczęście we wrześniu zadzwonili do mnie z przedszkola nr2 "dlaczego mojego syna nie ma na zajęciach i czy będzie chodził do przedszkola czy rezygnuję". Byłem w szoku bo miało nie być tej grupy jednak okazało się, że przedszkole otrzymał dodatkowe fundusze na utworzenie dodatkowej grupy i mój syn został przyjęty.

    PS Polecam rozejrzeć się za punktami przedszkolnymi. Mój syn przez rok chodził do takiego punktu i był bardzo zadowolony. Jedyny minus to to, że nie realizowali programu takiego jak w przedszkolu i zamiast 8 syn był tylko 6 godzin. Jednak koszty były nie wysokie bo bez śniadań płaciłem mniej niż teraz za przedszkole co daje prawie trzykrotnie mniej niż za przedszkole prywatne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziękuję za Wasze wypowiedzi. Jeśli córka nie dostanie się do awaryjnego przedszkola, będę jeszcze chodzić i działać...

    OdpowiedzUsuń
  5. ehhhh, u nas to samo. szkoda gadać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba nic nie działa bardziej antykoncepcyjnie niż ta zawierucha przedszkolna :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Współczuję. Pietruszka dostał się do 7-go (!) przedszkola na naszej liście. Ale napisałam podania, przeszłam się po tych bliżej i miejsce się jednak znalazło. Nie w tym pierwszego wyboru, ale blisko.

    Sporo rodziców rezygnuje po miesiacu jak dzieci zaczynają drastycznie chorować albo rozpaczliwie płączą. Więc warto też spytać na początku października.

    U nas wyniki w czwartek...

    OdpowiedzUsuń
  8. przykro mi, mimo wszystko zawsze we wrześniu mogą się zwolnić kolejne miejsca bo do 1 klasy podstawówki można zapisywać do końca sierpnia. i myśle że w każdym przedszkolu kilkoro rodziców którzy zmienia decyzję się latem znajdzie.
    niemniej jednak to duże ryzyko - czekać...
    pozdrawiam i życzę żeby ten wiatr odwiał od oczu Ninki:)
    Kasia K

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo mi przykoro, że coka nie dostala sie do przedszkola :-( mam nadizeje, że cos się uda zorganizowac. moja chodzi do złobka w Lublinie, ale rezygnuje z niego, w najmlodszej grupie nie wychodza w ogóle na spacer, a juz teraz jest tam piekarnik. Przepisze ja do prywantego przedszkola. Tylko, że u nas przedszkole prywatne kosztuje 450zł, złobek panstwowy 250zl, wiec nie jest aż tak dużo większy koszt. A bedzie wychodziła na spacery i przedszkole blisko miejsca zamieszkania i duzo roznych programów edukacyjnych. Corka w lipcu bedzie miala 2 lata. zoa81

    OdpowiedzUsuń