poniedziałek, 28 stycznia 2013

Matka Polka wspina się na wyżyny kreatywności


Dzisiaj Ni poszła do żłobka pierwszy raz po dłuuuuugim chorowaniu.

O siedemnastej dostałam smsa od pana męża.
Pierwszy fragment mówił o tym, że nie da się odebrać ze żłoba, ucieka mu i chce zostać...
Co nas mocno zaskoczyło. Aczkolwiek od jakiegoś czasu podczas kolejnych dni spędzanych w domu dopytywała kiedy pójdzie do żłobka i do "dzieciów". Ileż można w końcu siedzieć z samymi nudnymi dorosłymi?

Druga część smsa zapaliła mi malutką lampkę kontrolną.

Pan mąż napisał: "Czy Ty wiesz że jutro ma bal karnawałowy i musi mieć przebranie?"
Nie spanikowałam o dziwo jak to mam w zwyczaju.
Oczyma wyobraźni zobaczyłam na domowej półce bluzeczkę w paski z trupią czaszką dorwaną w osiedlowym lumpeksie.
I moje akcesoria z ubiegłorocznego firmowego balu pod wezwaniem morskim.

Ni zatem jutro na swym pierwszym balu zostanie piratką.

Nie wróżką, nie księżniczką, nie motylkiem tylko niepokorną sprytną bandytką. Czyli w sumie tym kim jest na co dzień.
Wróciłam do domu i przekopałam szafy w poszukiwaniu skrawków tkanin i starych ubrań Bu.

Voila.
Strój piracki DIY w mniej niż godzinę.
W roli głównej owa bluzka z lumpeksu i akcesoria z lekko wyświnioną maczetą tułającą się po pudle z zabawkami,  za małe o rozmiar sztruksy cudem dobre w pasie, kamizelka  uszyta szybciutko z kawałka czarnej podszewki, pasek sklecony  z kawałków filcu.



 Matki muszą się czasem wspinać na wyżyny kreatywności.
A jak już się uda, pobijają sobie plus dziesięć do matczynego lansu.:)

P.S Wtorek
Dziś kiedy ją odstawiałam do żłobka widziałam rodziców tachających pięknie odprasowane gotowe kostiumy wróżek czy muszkieterów. I tak szczerze mówiąc... Poczułam jeszcze większą radość z mojego koślawego, ale zrobionego z sercem i pokłutymi paluchami kostiumu.

6 komentarzy:

  1. Ale jesteś kreatrywna!!!!super strój bedzie miala ninka!!!! fajnie, że nie jakiś księżniczkowaty :-)
    Mam nadzieje ,że nasze dziewczyny wychorują sie w pierwszym roku żłobka, a póxniej już nie bedziemy wiedzialy co to choroba :-) moja córka identyczne reaguje na zlobek, czasami nawet nam papa nie zrobi, tylko już biegnie do pań i dzieci.
    Zoa81

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo! genialne! :) nie jakas tam slodka panienka, tylko ahoj przygodo :D
    Mnie tez jakos odstraszaja gotowe, sklepowe, stroje... wszystkie dzieci wygladaja w nich tak samo.
    I dobrze, ze powrot do zlobka poszedl tak gladko :) pozdrowienia

    Ania S.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zochacz była przebrana za budowlańca :P

    OdpowiedzUsuń
  4. u nas nie pozwolili wnieść miecza-mamy podobny ale cały drewniany.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dowiedziałam się, że jakiś mały bandzior przebrany za kota ukradł Ni maczetę;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff, to nie mój bandzior zatem - mój był krasnoludkiem:) kasia

      Usuń